Trzecia i finalna relacja z 10. Planet+Doc nie przybierze formy dziennika frustrata i małego nienawistnika, bo samemu autorowi nie chce się już: denerwować, uzewnętrzniać, wytykać i komentować poszczególnych filmów. Będzie to bardziej tradycyjne podsumowanie festiwalu.
Powiem wprost, przez 9 dni, z kilkunastu filmów, które widziałem podobał mi się 1 (słownie: JEDEN) film i pewnie tylko dlatego, że był strasznie groteskowy w swojej empatii i próbie zrozumienia bohaterów. Mówię o mesjanistycznym dokumencie, czy wręcz biblijnym apokryfie, o Ricku Springfieldzie. Cała reszta była średnio ciekawymi, zarówno w sensie formalnym i tematycznym produkcjami, których miejsce jest w niedzielnej ramówce telewizji kablowej. Większość operowała dźwiękiem i montażem w szantażujący i emocjonalny sposób. Oczywiście widziałem parę filmów, poszukujących nowych treści w odważnej formie wizualnej i konstrukcyjnej. Okazywały się po kolei: nieśmieszną komedią (Nieprawdziwa Historia..), soft-porno w 3D (Ogień 3D), blisko dwugodzinnym snujem (Kocham Radio) i pseudo-poetyckim czymś (Zwiedzanie na Nielegalu). Największych hitów nie widziałem zarówno z przyczyn obiektywnych jak i z przekory. Lubię eksperymentować z programami festiwalowymi i omijając największe wydarzenia, zazwyczaj trafiam na perełki, tym razem się nie udało (może straciłem program fu?). Ktoś w końcu musi oglądać złe filmy, by inni mogli oglądać dobre. Chociaż i tego nie jestem pewien, skoro w konkursie publiczności wygrał dokument o polskiej piłce nożnej. Cóż, taka jest demokracja od czasów Napoleona III: populistyczna i sentymentalna.
Videos by VICE
Może nie tędy droga? Może nie należy oceniać dokumentów w kategoriach estetycznych, formalnych, narracyjnych, tylko traktować je wyłącznie jako punkty wyjścia do kolejnych debat, paneli, rozmów (i towarzyszącym im imprezkom z didżejami) o zmienianiu świata, rozumieniu go i upamiętnianiu zapomnianych spraw. Być może, tylko czemu właśnie najbardziej oblegane były te filmy, które od tradycyjnego dokumentu odchodzą tak daleko jak się da? I czy możemy je traktować poważnie, kiedy nami manipulują? Może zamiast recenzować ogólny poziom festiwalu, czy zastanawiać dokąd zmierza dokument jako gatunek (moim zdaniem, zmierza w tym samym kierunku odkąd Flaherty wcisnął dzidy Eskimosom i kazał udawać, że wcale nie używają strzelb – czyli nigdzie), przyjrzeć się skondensowanej wizji świata, jaką nam prezentuje.
Otóż tegoroczny przegląd najlepszych i najgorętszych filmów dokumentalnych powiedział nam, że jeszcze jest wiele do naprawienia, ale nie obawiajmy się, bo już wiele udało się zmienić na lepsze. Na stare problemy nakładają się nowe, unikatowe dla epoki kapitalizmu. Widzieliśmy rozkład miasta, powrót do natury i poszukiwanie sensu i mądrości w tym co odchodzi i w tym co ukryte. Zło nie zniknęło i przybiera najróżniejsze formy, ale są jeszcze dobrzy ludzie, tacy którym nie jest wszystko jedno. Świat jest pełen pięknych rzeczy i każda zasługuje na uwagę i refleksję. Od przemijających mediów, poprzez owoce, kończąc na ekskluzywnych kabaretach. Wiemy też, że naprawiać świat możemy przy pomocy muzyki, poezji, sportu i starej dobrej politycznej aktywności. Nie zawsze się udaje, ale to nie znaczy, że mamy stać biernie z boku i ograniczać się do lajkowania kolejnych eventów/apeli (jak zapewne większość widzów na festiwalu). Zrozumieliśmy też, że wszystko: każdy człowiek, każde wydarzenie, każda ludzka aktywność może być alegorią, metaforą czy synekdochą większego zjawiska. Jako uogólniona całość nie są to tematy w żadnym wypadku nowe i świeże. Ba! Myślę, że można to powiedzieć o każdym możliwym festiwalu i przeglądzie. Na poziomie jednostkowym pewnie są fascynujące i wzbogacające wiedzę, no chyba, że widziało się te filmy co ja.
Ja od siebie dodam, że dowiedziałem się, że nie ma różnicy pomiędzy dokumentem a reklamą Znanego Napoju Energetycznego, ani erotyczną kryptoreklamą butów. Ogień 3D był jednym z najbardziej traumatycznych wydarzeń w moim życiu. Nie wspominając o reklamie z Maciejem Stuhrem. Nigdy tego nie wybaczę.
Zobacz co działo się wcześniej:
dzień czwarty, piąty i szósty
dzień pierwszy, drugi i trzeci
More
From VICE
-

-

The Apple Watch Ultra 3, because there aren't pics of a rumored, unreleased Ultra 4 yet. – Credit: Apple -

Bruce Willis -

Nickelodeon