A$ap Rocky koncert w Palladium

Dzień koncertu zacząłem od poszukiwań biletu. Gig sprzedał się w kilka dni od ogłoszenia sprzedaży wejściówek, a ja jak zwykle spóźniony, czekałem do ostatniej chwili, licząc że wlotka spadnie z nieba prosto w moje leniwe ręce. Na nic kontakty moje i moich znajomych, wszędzie słyszałem to samo “bilety wyprzedane, brak miejsc na liście!”, gotów byłem nawet zapłacić prawie dwukrotną cene konikowi gdy chwile przed rozpoczęciem koncertu zadzwonił telefon, a głos, który się z niego wydobywał oznajmił “będziesz +1”.  Wjeżdżam. Stężenie młodocianych urban-thug-goth’ów “is too damn high” ale nie po to tu przyszedłem. Przybijam piątki z ziomkami i schodzę posłuchać supportów.  A$TON Matthews & Joey Fatts  zagrali bardzo przyzwoity gig jak na supportujący skład. Trapowe bity, na serio dużo basu i… poczucie humoru, które nie opuszczało chłopaków przez cały występ, a które doprowadzało mnie do łez. Choćby podczas samego wykonania The Code, na publiczność mająca problem z powtarzaniem refrenu, A$TON zareagował “Co jest z wami? Daję wam pozwolenie na użycie słowa Nigga!”. Po supporcie, z bolącym od smiechu brzuchem, pełen doznań estetycznych i mokry jak szczur idę do baru uzupełnić płyny. Było tak gorąco! Wchodze na balkon, czyli tam gdzie miejsce na człowieka w moim wieku. Mimo mniejszej ilości ludzi temperatura wcale nie jest niższa, kto w liceum nie uciekał z fizyki ten ogarnia zjawisko konwekcji. Czas, między supportami, a gwiazdą wieczoru spędzam na reorganizacji mojej stylówki na bardziej “letnią” i poszukiwaniu najchłodniejszego spotu. Finalnie przytulam się do ledwo działającego wylotu wentylacyjnego. Powolne i hipnotyczne brzmienia Suddenly wypełniają Palladium, jestem gotowy. A$ap Rocky zaczyna rapować zza kulis by na pełnej wjechać na scenie w połowie numeru, następny jest równie podniosły Live Long A$ap. I można tak wymieniać dalej, większośc materiału na koncercie zagranych jest z jego debiutanckiego krążka, mniej z mixtejpu, choć nie brakuje sztosów jak Peso, Purple Swag czy Wassup. Klimat koncertu zmienia się dynamicznie, a to za sprawką samego rapera, wspierającego go A$ap Twelvy’ego i operatora oświetlenia, który płynnie wprowadzał purpurową atmosferę. Ku uciesze płci pięknej Rocky szybko zrzuca koszulę i w połowie koncertu zaczyna rzucać butelki z wodą i ręczniki w publiczność, dorzuca nawet na balkon. Robi to przez jakieś 10 minut, o czym rozmawiałem z samym artystą zaraz po koncercie:

A$ap Rocky: Koncert był dobry ale było tam za gorąco prawie zszedłem, a Ty?

Videos by VICE

Vice: Miałem podobnie. Pobiłeś chyba rekord świata w dzieleniu się wodą z publicznością.

A: Było bardzo gorąco! Nie chciałem żeby zbyt dużo ludzi zemdlało.

V: Dobry z Ciebie chłopak.

A: Haha, sam prawie zasłabłem więc mogę sobie wyobrazić jak to jest być w tłumie gdzie jest gorąco i nie ma powietrza, wśród tylu ludzi możesz umrzeć.

Wracając do koncertu. Kulminacyjnym punktem jest bez wątpienia najbardziej energiczny Wild For The Night na bicie Skrillexa i Birdy Nam Nam, publiczność odchodzi od zmysłów, jest super. Show ma swoje minusy, za każdym razem kiedy Rocky zaczyna rapować kawałek, w którym brał udział inny artysta, naiwnie liczę że w ramach niespodzianki wyskoczy zza sceny i dołaczy do nowojorczyka. Niestety błednie. Takim oto sposobem PMW i Hands On The Wheel wybrzmiały bez Schoolboy Q, Kissin Pink bez A$ap Ferga, a finałowy Fuckin Problems bez Kendricka Lamara i Drake’a. Za kulisami zapytałem o wspólników z rap gry.

V: Schoolboy Q w wywiadzie dla XXL Magazine powiedział ze formujecie coś w rodzaju super grupy za Ab Soul i Dannym Brownem, możesz powiedziec o tym coś więcej?

A: Szczerze? Myślę że jak to zrobimy, wyłączymy świat, może ludzie ludzie myślą inaczej, ale to moja opinia. Połączenie tych czterech elementów, tych kolesi… po prostu uważam że to dobra kombinacja. 

V: Czy usłyszymy Ciebie kiedyś razem z Andre3000 (Outkast) na jednym bicie?

A: O człowieku, marzę o tym! To duże marzenie.W ciągu ostatnich dwóch lat zdobywałem wszystko czego pragnę z wyjątkiem tego. Ciągle pracuje żeby uzyskać lepsze pozycje i dostaje to czego chcę, oprócz kolaboracji z Andre3000.

Koncert kończy się wyżej wspomnianym Fuckin Problems, a na scenę  wpada grupka fanów żeby bawić się z muzykami. Całe widowisko trwało całkiem krótko, niecałe 50 minut co pozostawia niedosyt. Jednak jakość i energia całego gigu, arystów jak i publiczności zostanie w sercu długo jak wspomnienie o pierwszej dziewczynie. 

Walka o bilety, oczekiwanie na wywiad, gorąca atmosfera i spotkanie z A$ap Rockym w jego pełnej drogich ubrań garderobie całkiem mnie spieły co zauważył on sam:

A: Palisz?

V: Nie, nie mogę.

A: Powinieneś.

V: No powinienem.

A: Jaranie pomogło by Ci na Twoje nerwy, dzięki za wywiad człowieku.

V: Dzięki stary!

dłuższy wywiad dla NOISE
 
 
Thank for your puchase!
You have successfully purchased.