Barb z serialu „Stranger Things” tak naprawdę ssie

No siema. Miło cię widzieć. Tak przy okazji: Barb ssie.

OSTRZEŻENIE O SPOILERACH

W tym miejscu zgodnie z uświęconymi prawami internetu muszę cię ostrzec, że poniżej możesz natrafić na „spoilery”, czyli informacje, które mogą zepsuć przyjemność z oglądania serialu Stranger Things produkcji Netflix, jakby po Barb – jej losach, samym jej istnieniu – zostało coś jeszcze do zepsucia. Niemniej jednak: poniższy tekst może zawierać pewne informacje na temat serialu, którego całość trwa niecałe osiem godzin, więc jakim cudem nie udało ci się znaleźć ośmiu wolnych godzin – czyli od ponad miesiąca miałeś szansę nadrobić zaległości, ale w jakiś niepojęty sposób tego nie zrobiłeś, mimo że tak bardzo obawiasz się spoilerów. Nieważne. Zostałeś ostrzeżony. A tak przy okazji:

Barb ssie.

Videos by VICE

Właśnie skończyłem oglądać Stranger Things i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to naprawdę dobry serial. Podoba mi się, że przypomina powieść Stephena Kinga, do której King w ogóle nie przyłożył ręki – i przez cały czas, gdy oglądałem, myślałem: „No dobra, internet mówi, że Barb jest fajna, więc na pewno będzie jakaś scena, w której Barb robi coś fajnego”. Oglądam ostatni odcinek, ten ze strzelaniną i chodzeniem po Drugiej Stronie i nurkowaniem w zbiornikach deprywacji sensorycznej i myślę: „Na pewno – teraz to już na sto procent – zaraz skądś wyskoczy Barb i domknie swój wątek”. Barb zrobi coś fajnego, co usprawiedliwi cały szał na Barb w internecie; Barb wjedzie na pełnej szmacie swoim gównianym autkiem i powie „Siema frajerzy! Już nie jestem nerdem! Znalazłam w równoległym wymiarze sklep z mniej lamerskimi swetrami i postanowiłam już nie być cały czas taką upierdliwą jęczybułą!”. A potem bez wysiłku wciągnie na hejnał browara, a wszyscy powiedzą: „Och ty w życiu! Patrzcie, jaka nagle z Barb równa babka!”. I dlatego cały internet ją kocha. Albo: okazuje się, że Barb porwał potwór, ale gdzieś po drodze zakumplowała się ze Snoop Doggiem i nagle pojawia się Snoop Dogg i mówi: „Elo, jak tam po Drugizzle Stronizzle ziom?” i razem z Barb rozpalają lolka, co ciężki jest jak tysiąc megabajt. Ale nie. Nic z tych rzeczy. W dodatku szczerze mówiąc, to niespełnione oczekiwanie na jakiś przejaw fajności ze strony Barb zupełnie zepsuło mi zakończenie, a co za tym idzie, cały serial.

W całym internecie aż huczy od peanów na cześć Barb. Artykuł na Salon.com opisuje jej „fantastyczną siłę przyjaźni” (przyjaźń Barb przejawia się w następujący sposób: od czasu do czasu podwozi najlepszą przyjaciółkę swoim autem; na imprezie jest takim lamusem, że prawie uniemożliwia jej zaliczenie upragnionego przystojniaka; nie wprost, ale nazywa ją zdzirą; po czym umiera. Co niby w tym fantastycznego?!). Vanity Fair tłumaczy Barbomanię tym, że „piegowata, nosząca okulary Barb wygląda jak ktoś zwyczajny, kogo rzeczywiście można spotkać na ulicy” (gdybym chciał oglądać w telewizji ludzi, których mogę spotkać na ulicy, włączyłbym Kiepskich, albo inny chłam pokroju Ukrytej prawdy czy Pamiętników z wakacji). Magazyn Vulture namaszcza ją na „ikonę mody” („Mamo! Babcia znowu spadła ze schodów prosto w worki ze starymi ciuchami, które przygotowaliśmy na zbiórkę dla powodzian! Chyba tym razem naprawdę coś sobie zrobiła, bo wygląda koszmarnie!” „Nie, synek, to tylko Barb!”).

Nie czaję. Barb nie jest fajna. To postać od początku wymyślona jako lamus, który umiera. Czas zakończyć tę komedię. Czas, byśmy wszyscy przyznali, że Barb stanowi uosobienie obsysu. Poniżej nieco szerzej tłumaczę dlaczego:

B A R B S S I E (Fot. Netflix)

BARB SSIE TAK BARDZO, ŻE JEDYNY RAZ, GDY USIŁUJE BYĆ FAJNA (T.J. PRÓBUJE WYPIĆ NA HEJNAŁ PIWO NA IMPREZIE) KOŃCZY SIĘ TAK, ŻE PRZYCHODZI JAKIŚ POTWÓR Z PIEKŁA I PORYWA TEGO ŻAŁOSNEGO PASZTETA DO INNEGO, MROCZNEGO WYMIARU

Jasne, każdemu zdarzyło się coś koncertowo spieprzyć, gdy ładował gaz jako nastolatek. Ja na przykład kiedyś tak się zalałem, że puściłem pawia do zlewu i ktoś z moich znajomych musiał po mnie sprzątnąć, bo ja byłem zbyt pijany. Bywa. Innym razem musiałem pomóc napranemu kumplowi się wysikać, ale sam byłem tak zrobiony, że go puściłem i poleciał głową na przód, grzmotnął nią o pisuar i zaległ na podłodze cały w sikach. Życie. Ale nigdy nie rozciąłem sobie ręki otwierając puszkę piwa, nie siedziałem potem i nie użalałem się nad sobą, nie krwawiłem komuś do basenu (co swoją drogą jest dość nieuprzejme) i nie dałem się porwać do niedostępnego równoległego wymiaru przez piekielne monstrum z tulipanem zamiast głowy. Takie rzeczy tylko z Barb (wspominałem już, że ssie?).

OSOBA, KTÓRA ZNA BARB NAJLEPIEJ – JEJ RODZONA MATKA – NA WIEŚĆ, ŻE „BARB PRZYDARZYŁO SIĘ COŚ ZŁEGO” MÓWI: „E, CHUJ Z NIĄ”

Nancy:
„Halo pani Mamo Barb! To ja, jedyna przyjaciółka Barb. Przepraszam za dziwne pytanie, ale czy przypadkiem zastałam Barb w domu?”.

Mama Barb:
„Myślałam, że Barb spędziła wieczór z tobą?”.

Nancy [bezskutecznie próbuje ukryć fakt, że właśnie stukała się z jakimś typem]:
„A, no tak! Po prostu myślałam, że może wróciła do domu przed, eee, szkołą?”.

Mama Barb:
„Rzeczywiście, to podobne do Barb, tej pieprzonej kujonicy. Ale nie. Nie ma jej w domu”.

Nancy:
„Aha, ok. Tak przy okazji: myślę, że Barb mogło się przydarzyć coś potwornego”.

Mama Barb:
„Ha ha naprawdę? Co za ulga. Bo wiesz kochana, serio: Barb ssie. Wiedziałaś, że czyta książki dla rozrywki? Jak dla mnie to za wiele. Teraz się rozłączę i skupię na moim własnym życiu. Fiu! No, to mi ulżyło. Wiesz co? Nawet nie zadzwonię w tej sprawie na policję”.

PIEPRZONA PRYMUSKA NA PEWNO PROSI O DODATKOWĄ PRACĘ DOMOWĄ WĄCHA KWIATKI OD SPODU W RÓWNOLEGŁYM WYMIARZE JA PIERDZIELĘ NOSI OKULARY TWOJEJ BABCI CIĄGLE MA W RĘKU JAKIŚ ZESZYT I JEŹDZI NAJBARDZIEJ GÓWNIANYM SAMOCHODEM NA ZIEMI DŻIZUSKURWAJAPIERDOLE –

WYGLĄDA, JAKBY JEJ ULUBIONYM NAPOJEM BYŁO MLEKO.

POLICJANCI, KTÓRZY Z OBYWATELSKIEGO OBOWIĄZKU POWINNI SIĘ PRZEJĄĆ, ŻE BARB PRAWDOPODOBNIE ZOSTAŁA PORWANA I ZAMORDOWANA, GDY CI POLICJANCI DOWIADUJĄ SIĘ, ŻE BARB ZOSTAŁA PEWNIE PORWANA I ZAMORDOWANA – W MIASTECZKU, KTÓREGO DOBRA PASSA W KWESTII PONURYCH ZBRODNI NAJWYRAŹNIEJ SIĘ SKOŃCZYŁA WRAZ Z PORWANIEM I MORDERSTWEM DZIECKA, ZRESZTĄ PEWNIE W JAKIŚ SPOSÓB POWIĄZANYM ZE SPRAWĄ BARB – W OBLICZU TEGO WSZYSTKIEGO POLICJANCI I TAK MÓWIĄ: „E, CHUJ Z NIĄ”

„Że co? Barb? Słuchajcie, mam już na głowie inną sprawę, więc nie zawracajcie mi…”

„Ale jest tu was przynajmniej trzech. Czy chociaż jeden nie może poszukać mojej zaginionej przyjaciółki?”

„Wiecie, jak by to powiedzieć… pewnie, moglibyśmy coś z tym zrobić. Ale jest jedna sprawa, dzieciaki: to przecież tylko Barb, prawda?”

OTO PEŁNA LISTA DIALOGÓW BARB W PIERWSZEJ SERII STRANGER THINGS:

  1. „Nie, Nance. Nie rób tego. To brzmi jak dobra zabawa”.
  2. „Eeeeej no proszę, jaki ładny stanik! Pewnie chcesz się ruchać ze Stevem? Mam nadzieję, że nadal będziemy przyjaciółkami po tym, jak ci włoży!”.
  3. „ARRRRRGHGHGHHGHG, ARGHHGHGHGHGHGHGHG, AGHHGHGHGHGHGHGHG, ARHHHGHGHGHGGH!

Mówimy, jak jest. Polub nasz fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco.


POJAWIA SIĘ TYLKO W DWÓCH ODCINKACH, A I TO RZADKO

Nie rozumiem jak ktoś, kogo na ekranie widać w sumie przez jakieś cztery minuty – i cały ten czas przynudza, jest sztywniarą, krwawi i w końcu umiera – jak ktoś taki może w tak rekordowym tempie zyskać status ikony? Jak to w ogóle… co? CO?!

BARB NIE WYKMINIŁA, JAK WYSYŁAĆ WIADOMOŚCI Z DRUGIEJ STRONY, ALE WILLOWI – KTÓRY, PRZYPOMINAM, JEST DZIECKIEM I CIĄGNIE RESZTKĄ SIŁ W SWOIM NAMIOCIKU W INNYM WYMIARZE – UDAŁO SIĘ POROZUMIEĆ ZE SWOJĄ MAMĄ ZA POMOCĄ PIEPRZONYCH LAMPEK CHOINKOWYCH, WIESZ CO BARB MOGŁABYŚ SIĘ CHOCIAŻ POSTARAĆ, JEŚLI CHCESZ, ŻEBY JAKKOLWIEK OBESZŁA MNIE TWOJA FIKCYJNA ŚMIERĆ SPRÓBUJ CHOCIAŻ JAKOŚ SIĘ SKOMUNIKOWAĆ Z LUDŹMI, KTÓRZY MOGLIBY CIĘ OCALIĆ, CHRYSTE, BARB, CO JEST Z TOBĄ NIE TAK

Will usmażył dwa – dwa – telefony, próbując powrócić do rzeczywistości. Barb po prostu wzięła i odwaliła kitę. Bo ssie.

WSZYSCY UWAŻAJĄ, ŻE BARB JEST FAJNA, PRZEZ CO MAM WRAŻENIE, ŻE SAM ZNAJDUJĘ SIĘ PO DRUGIEJ STRONIE; JESTEM W RÓWNOLEGŁYM WYMIARZE, W KTÓRYM WSZYSTKO JEST NA OPAK, BO JAK INACZEJ MOŻNA UZNAĆ, ŻE BARB JEST FAJNA

Przypuszczam, że Barb została pomyślana jako postać, z którą widz może się utożsamić – tak jakby wszyscy fani Stranger Things (ludzie w wieku 25-35 lat, którzy ledwie pamiętają lata ’80, ale z jakiegoś powodu odczuwają za nimi wielką nostalgię) cały czas nosili dziadowe sweterki, spodnie po mamie, mieli tylko jednego przyjaciela, non stop, 24/7 byli największymi, najbardziej uprzykrzonymi marudami pod słońcem i co chwila mówili „nie, powinniśmy już iść do domu”, aha, i do tego jeszcze padli ofiarami tulipanogłowego potwora z mrocznego wymiaru. Nie? Tak myślałem.

PODSUMOWUJĄC: BARB SSIE

Tak bardzo.

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.