“Cass / do garażu wlazł” – chciałoby się powiedzieć. Bo kiedy czekaliśmy na kolejne piękne psychodelicje, gdzieś z pogranicza jawy i snu podczas podróży amerykańską pipidówą, on rzuca nam w pysk 74 minuty grania wynalezione po walających się w owym garażu pudłach, to jest płytę z B-side’ami i innymi smaczkami z lat 2003 – 2014. Zupełnie nieznanych/ niewydanych nagrań jest tu zaledwie pięć, ale… serio znacie b-side’y jego singli? Tak myślałem. Wiec, jak by nie było, kupa nowej muzy od jednego z pierwszoligowych songwriterów. Takich w dodatku, co od dawna trzymają niebywale równy poziom.
Za gówniarza Cass punkował, co słyszymy dosyć wyraźnie w najstrarszych nagraniach, jak “I Cannot Lie”. Podobnie z A.Y.D., które ze względu na dynamikę rodem z rockabilly jest ponoć jednym z jego koncertowych faworytów do dziś. Takie “Oatmeal” ma gitary i perkę brzmiące jak Black Flag w najlepszych czasach. Ale nie jest oczywiście prawdą, że z punkiem i alt-rockiem Cass się w trakcie swojej kariery bezpowrotnie rozszedł. Hyc! – i mamy takie granie w późniejszym o nieomal dekadę “Poet’s Day”, melodycznie przypominającym “Sliver” Nirvany. Nirvanowsko również brzmi “An Other” – oba przekonują, że Cass był i nadal w pewnym sensie jest nieodrodnym dzieckiem epoki, w której dorastał. Podobnie, jak “Evangeline”, której nie powstydziłby się (szczególnie ostatnio) Frank Black.
Videos by VICE
Że późnej beatlemanii też się nie wyrzekł, słyszymy w “Twins”. Również z beatlesowskiej łodzi podwodnej pochodzi “Empty Promises”. Tu temat domyka skifflowy “Traffic of Souls”. Śliczną balladką jest “Bradley Manning”, poświęcony oficerowi amerykańskiej armii, który właśnie odsiaduje karę 35 lat więzienia za przekazanie Wikileaks tajnych dokumentów. McCombs pisał ten numer, kiedy Manning czekał jeszcze na wyrok, a połowa (ta racjonalna) USA protestowała na ulicach. Trudno oprzeć się urokowi frazy w “Lost River/Old River”. W “Texasie” Cass eksperymentuje z ambientem, naigrywa się z musique concrete, robi space-elektroniczny jam, a jednocześnie daje upust słomie z własnych butów, choć nie jest to upust bezrefleksyjny. Tak, okazuje się, że można zmieścić to wszystko w niespełna siedmiominutowym numerze. Puszczeniem oka na koniec jest tekst “The State Will Take Care of Me”, które wraz z “Minimal Wage” dowodzi, że poza byciem trubadurem o smutnym sercu McCombs jest też twórcą o zacięciu społecznym.
Nawet kiedy uprawia głupkowatą mellow-americanę, jak w “Three Men Sitting on a Hollow Dog”, z Cassa płynie autentyzm, który w ramach gatunku odróżnia tych dobrych, od tych najlepszych. Autentyzm i niesamowita wszechstronność, którą było oczywiście widać w jego przypadku nie raz, nie dwa, ale po raz pierwszy, ze względu naturę albumu, aż tak wyraźnie. Miejmy nadzieję, że ta kompilacja to sposób, by przypomnieć o sobie przed jakimś premierowym materiałem. Jeśli tak, to aperitiff jest znakomity. Ślinę normalnie trzeba ocierać gąbką.
More
From VICE
-

-

The Apple Watch Ultra 3, because there aren't pics of a rumored, unreleased Ultra 4 yet. – Credit: Apple -

Bruce Willis -

Nickelodeon