Bracia Lawrence swoim debiutem z 2013 wywrócili do góry nogami setki muzycznych zestawień. Tych dwóch piekielnie zdolnych małolatów nie dość, że totalnie zawładnęło elektroniką na Wyspach, to wcześniej zdołało przekonać do siebie artystów, jak Aluna Francis i Sam Smith, którzy wzięli udział w nagraniach do debiutanckiego longplaya. Ostatnie dwa lata, będące pasmem niekończących się sukcesów brytyjskiego duetu, doprowadziły go do miejsca, w którym album “Caracal” oczekiwany był jako jedna z najgłośniejszych premier roku. Presja urosła przeogromnie. Z jednej strony Disclosure mogli pójść na łatwiznę, zapraszając jeszcze bardziej gwiazdorską obsadę, bo wydaje się, że teraz nie odmówiłby im nawet Kurt Cobain (gdyby żył). Na szczęście Guy i Howard, mimo młodego wieku, imponują niezwykłą dojrzałością i wiedzą, że nie tędy droga. Z drugiej, londyński duet zawędrował już tak wysoko, że nawet gdyby album nie sprostał gigantycznym oczekiwaniom, to zasadniczo nie wiązałoby się to ani z degradacją zespołu, ani z ucięciem zainteresowania kolejnymi jego poczynaniami. Najlepszym rozwiązaniem było więc po prostu nie oglądanie się na innych i nagranie albumu zgodnie z tym, co dyktuje ucho i serce.
Abel Tesfaye, znany szerzej jako The Weeknd w ostatnich miesiącach stał się jednym z najbardziej pożądanych i charakterystycznych wokalistów. Nic więc dziwnego, że otwierające płytę, popowe “Nocturnal” nagrane zostało właśnie z jego gościnnym udziałem. To jednocześnie najdłuższy kawałek, jaki duet kiedykolwiek nagrał, jak i dedykacja dla zmarłego w ubiegłym roku Frankiego Knucklesa – w utworze pojawia się linia syntezatorów zaczerpnięta z jego “Your Love”. Bardzo dziwne byłoby też, gdyby na “Caracal” nie pojawił się Sam Smith, prywatnie bardzo dobry, o ile nie najlepszy kumpel chłopaków. Wyczarowany przez nich “Omen” (nie dajcie się przestraszyć mrocznym tytułem) to powrót do charakterystycznego brzmienia Disclosure z czasów, kiedy z lekką nieśmiałością wchodzili oni w muzyczny świat. Z całym szacunkiem dla Sama, by dorównać kolejnemu z zaproszonych gości, laureatowi Grammy za najlepszy album jazzowy, Gregoremu Porterowi, czekają go jeszcze lata ciężkiej pracy. “Holding On” smakuje niemalże jak obiad u mamy. A bracia Lawrence z kawałka na kawałek coraz bardziej się rozkręcają, uderzając w jeszcze bardziej klubowe tony. Tym razem towarzystwa dotrzymała im neosoulowa diva z raczej mało znanego zespołu Lion Babe – Jillian Hervey. Wielu z was pewnie zapyta: czy może być lepiej? Zdecydowanie tak, bo potencjał w Disclosure drzemie przeogromny i ulegam nieodpartemu wrażeniu, że panowie jeszcze nie wyłożyli na stół wszystkich kart.
Videos by VICE
Po niezwykle dynamicznym otwarciu chwilę oddechu pozwala nam złapać “Magnets”, w którym Lorde zachwyca nie tylko wokalnie, ale i wizualnie (mowa rzecz jasna o klipie). Skoro trzymamy się bodźców wzrokowych, to coś dla siebie znajdzie tu też płeć piękna – uważany za muzyczny symbol seksu Miguel (aka Mr. Sexual) ma naprawdę szczere intencje – chociaż sam utwór jest zwyczajnie poprawny, nic więcej. Na osłodę proponuję “Superego” z dziewczęcym głosem Nao, która wcześniej wspierała wokalnie innego z artystów współpracujących przy “Caracal” – Kwabsa, a oprócz śpiewu przy okazji świetnie opanowała też produkcję muzyki. Drugi album Brytyjczyków to także ciekawe historie – Jordana Rakei panowie poznali dzięki… szkolnemu koledze, który przypadkiem trafił na jego koncert w Australii. Los chciał, że kiedy Guy i Howard zainteresowali się spotkaniem z Jordanem ten akurat przeprowadził się z Antypodów do Londynu, więc dwa tygodnie później kończący płytę utwór “Masterpiece” był już nagrany. Prawdziwe mistrzostwo, c’nie? Chcemy więcej!
More
From VICE
-

-

The Apple Watch Ultra 3, because there aren't pics of a rumored, unreleased Ultra 4 yet. – Credit: Apple -

Bruce Willis -

Nickelodeon