Lwów. Dawna kolebka Polskości, pyszna solanka z oliwką i długonogie kobiety, które – w odróżnieniu od niewiast znad Wisły – uśmiechają się do taksujących je mężczyzn. W niedzielne popołudnia dziarscy panowie o złotych zębach spotykają się na ławkach pod lwowską operą, żeby pograć w warcaby. W kawiarni da się zaobserwować typowy obrazek: kobiety sukcesu, które w przerwie na lunch okraszają sobie kawę szklanką czystej. Poza tym faceci grający przy porannym piwie w karty. No i te przystanki autobusowe, na których brak rozkładów jazdy. Bo po co komu one?! Przecież i tak marszrutka przyjedzie albo nie przyjedzie. Logiczne… w całej swej ukraińskiej nielogiczności rzecz jasna.
Od czterech lat Lwów organizuje konkurencyjną imprezę wobec kijowskiego fashion weeku – Lviv Fashion Week. Trudno byłoby przyrównać to wydarzenie choćby do rodzimego łódzkiego tygodnia mody. Wszak inna tu klientela, trendy czy aftery. Nawet modelki pozują do zdjęć inaczej, a lokalni projektanci pełnymi garściami czerpią z narodowego folkloru. Czy warto było zatem czekać trzy bite godziny na granicy PL-UA? Jak najbardziej. Choćby po to, żeby zobaczyć, jakimi kolorami mieni się skąpo ubrana ukraińska ulica.
Videos by VICE
More
From VICE
-

Robin Williams (Photo by Sonia Moskowitz/Images/Getty Images) -

(Photo by Jim WATSON / AFP via Getty Images) -

Seinfeld (Photo by FILES/AFP via Getty Images)
