Przewodnik po eleganckim piciu

Zdjęcie główne: Flickr/Leonid Mamchenkov

Kilka prostych wskazówek, by ktokolwiek chciał cię jeszcze zaprosić na wspólne biesiadowanie.

Videos by VICE

Chcesz poznać prawdziwe oblicze człowieka — napij się z nim. Alkohol wyzwala pierwotne instynkty. Czy jest jakaś recepta sprawiająca, że dzień po nie będziesz się wstydził swojego pijackiego obrazu? Trzymając się kilku przykazań kulturalnego alkoholika, z pewnością nie zostaniesz źle odebrany przez współbiesiadników i jest szansa, że staniesz się osobą pożądaną na przyszłych najebkach.

Zdjęcie: Flickr/Jirka Matouse

Pamiętaj, nie jesteś Himilsbachem i twoje najebanie nie jest wprowadzeniem elementu baśniowego do rzeczywistości. Przede wszystkim staraj się nie tracić głowy. Owszem, nie zawsze da się zachować umiar, jednak czasami warto podarować sobie kolejne piwo czy setkę. Nie dość, że nikt nie weźmie cię za prostaka, to jeszcze syndrom dnia następnego będzie dokuczał o wiele słabiej. Bełkotanie i zataczanie się nie świadczy wcale o dobrej zabawie — świadczy o tym, że brak ci umiaru. Kiedy czujesz, że opuszczają cię siły — zjedz coś. Nawet ryzyko kebabowego pawia jest warte szybkiego zmartwychwstania. Z pełnym żołądkiem nie dasz tak łatwo się storpedować alkoholowi. Pij adekwatnie do okazji — nie chcesz przecież być najebany jak stąd do Murmańska podczas stypy po śmierci babci albo na pracowniczej Wigilii. Znaj proporcje, jak w „Zemście” Fredry.

Zdjęcie: Flickr/Tony

Odrzuć niezwykle irytującą pozę wszechwiedzącego mędrca. Przestań męczyć współbiesiadników opowieściami o Smoleńsku, polityce i kościele. Mało rzeczy denerwuje tak bardzo, jak przekonany o swojej nieomylności pajac, który psuje beztroską atmosferę tyradami, których nikt nie chce słuchać.

Odklej się od swojej playlisty. Nawet jeśli masz po pijaku ochotę zakochaćznajomych twoją ulubioną muzyką — jest spora szansa, że ci się to nie powiedzie. Musisz jakoś przeboleć ten chujowy dubstepowy set i zostawić Coila czy Nurse With Wound na inną okazję. Podczas picia, muzyka najczęściej jest jedynie tłem i brandzlowanie się ambitniejszymi rzeczami sprawi, że ludzie popatrzą na ciebie jak na pretensjonalnego dupka, który chce wszystkim pokazać swój zajebisty gust.

Piłeś — nie pisz. Nieważne, czy chcesz podzielić się z kumplem wrażeniami z ostatniego meczu Ligi Mistrzów, czy wyznać miłość koleżance. Po pierwsze — pijani ludzie najczęściej nie trafiają w literki i otrzymany o 3:42 SMS o treści: „ZZwawsze mi esie podbalass” albo „Barcwelona hhuje” wcale nie sprawi, że twoje społeczne notowania pójdą w górę. Po drugie — nawet jeśli zepniesz poślady i uda ci się skleić całkiem zjadliwą formę, pijacka treść od razu ujawni rzeczywisty powód napisania SMS-a.

Mój znajomy w środku nocy wysłał dziewczynie wiadomość, w której umieścił jedynie tytuł swojej pracy magisterskiej. Choć od tego picia minęło już dobrych kilka lat, do dziś zastanawia się, o co mu chodziło. Wiadomość brzmiała: „Neopoganizm w literaturze polskiej od XIX wieku”.

Nie szukaj pijackich adwersarzy. Stań upojenia nie jest najlepszą opcją do prowadzenia wojen — czy to na słowa, czy na pięści. Nafecony koleżka w czapce wpierdolce poskłada twoje alkoholowe rozkminy w sekundę. Cwaniakowanie pozostaw wiejskim filozofom. Nie próbuj negocjować z psiarnią. Zdanie „w świetle ustawy o wychowaniu w trzeźwości organ władzy ma jedynie kompetencję, a nie obowiązek dania mandatu” wcale nie udowodni twojej erudycji, tylko jeszcze bardziej zdenerwuje funkcjonariuszy. A stąd prosta droga do karnych stówek.

Zdjęcie: Flickr/Gregg O’Connell

Zejdź z parkietu. Żaden z ciebie Travolta a konwulsyjne pląsanie przy radiowym hicie wcale nie sprawi, że tańczące obok ciebie panie okrążą cię wianuszkiem. Zaufaj mi, twoje próby zrobienia moonwalka wyglądają jak konwulsje paralityka. Nie śpiewaj, mistrzu karaoke. Nawet jeśli wydaje ci się, że „Hej sokoły” czy „Whisky moja żono” to obowiązkowy repertuar każdego powrotu na chatę, jesteś w błędzie.

Zostaw kartę kredytową w domu. W momencie, kiedy powłóczystym wzrokiem szukasz siedzących przy barze dziewczyn, którym bełkotliwie zaproponujesz drinka, możesz uważać, że to dobry pomysł na zawarcie nowych znajomości. Jesteś w błędzie. Poranny kac będzie dodatkowo o wiele boleśniejszy, kiedy sprawdzisz stan konta. A jeśli jesteś już srogo porobiony, nawet stawiany alkohol nie zrobi z ciebie Casanovy. Uszanuj strefę prywatną. Wyrzucili cię z pracy, przekroczyłeś limit punktów na prawku, zostawiła cię dziewczyna — ok, rozumiemy, ale nie musisz psuć nam bani natrętnym i upierdliwym użalaniem się nad sobą.

Kiedy pijesz u kogoś w domu, staraj się kontrolować zegarek oraz mimikę gospodarzy. Nie każdy jest na tyle odważny, żeby powiedzieć „dziękuję, dobranoc, koniec imprezy”. Jeśli na stole zostały resztki wódki, a pan domu przeciągle ziewa — czas najwyższy zakładać wrotki i odjechać w stronę domu.

Jeśli nie mieszkasz samemu, podczas chlorowych powrotów staraj się nie przesadzać z ilością generowanych przez siebie decybeli. Oglądanie telezakupów Mango czy robienie popcornu w mikrofali o godz. 5 nad ranem sprawi, że twoi współlokatorzy uznają cię za większego dupka, niż jesteś w rzeczywistości.

Możesz zrezygnować z powyższych porad tylko w sytuacji, kiedy pijesz ze sprawdzonymi przyjaciółmi. Oni z pewnością wybaczą, jeśli zwymiotujesz na ich ścianę. Pytanie tylko, czy będziesz komfortowo czuł się ze świadomością, że po raz kolejny zachowałeś się jak kompletny dupek.

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.