
Źródło: Kayla Kandrozza/Flickr
Stephen Klinck, nowojorski pisarz, we wrześniu 2014 napisał dla Motherboard artykuł o życiu z seksomnią, słabo znaną, choć prawdziwą przypadłością polegającą na seksualnych zachowaniach podczas snu. Postanowiliśmy sprawdzić, co u niego.
Nigdy wcześniej o tym nie słyszałem. Nie wiedziałem, że coś takiego w ogóle istnieje, a co dopiero, że funkcjonuje w medycynie. Wiedziałem jedynie, że od czasu do czasu zdarzało mi się przez sen dostawiać do mojej żony. Do normalnych to nie należy, ale trzeba przyznać, że rzadko kiedy spałem spokojnie.
Videos by VICE
Seks przez sen był kolejnym z długiej listy problemów, z jakimi musiałem sobie radzić, niemal odkąd pamiętam. Lunatykowałem, miałem lęki nocne, albo w ogóle nie mogłem spać. Senne amory, choć najmniej męczące, mogły mieć jednak bardzo poważne konsekwencje.
Żona dobrze wie o moich kłopotach ze snem. Zazwyczaj przyjmowała moje niezdarne zaloty, sama w półśnie, i przechodziliśmy do rzeczy. Czasami odmawiała, trochę rozbawiona, a trochę zirytowana i na tym wszystko się kończyło. Z czasem zaczęliśmy traktować to jako temat żartów, by wreszcie podzielić się tym absurdem z przyjaciółmi, którzy też uznali to za przezabawne. Jeden z nich rozpoznał dziwne zachowanie i w rozmowie rzucił mimochodem: „seksomnia”.
„Seksomnia”. Za bardzo kojarzy się z jakąś chwilową skłonnością. Trochę za gładko się wymawia, zbyt łatwo wpada w ucho, żeby było prawdą. A jednak, mimo że brzmi to nieprawdopodobnie, seksomnia to prawdziwy termin medyczny opisujący zespół seksualnych zachowań występujących podczas snu. Może obejmować praktycznie wszystko; od delikatnego dotykania, po stosunek płciowy na całego. Może też poważnie nadwyrężyć relacje z partnerem, doprowadzić do rozwodu, a nawet do oskarżeń o napaść seksualną.
Niepokojące? Bez dwóch zdań.
Po epizodzie czuję coś nowego: wstyd
Poszedłem zatem do lekarza, który zalecił mi badania snu. Wizyty u doktora stały się dla mnie sposobnością do zgłębienia tej przypadłości dla dobra własnego i innych. Nie wiem, co o współczesnym świecie mówi fakt, że w poszukiwaniu materiału na artykuł grzebiesz we własnym życiu intymnym, ale to właśnie zrobiłem.
W uproszczeniu u źródeł epizodu seksomnii leżą nieprawidłowe impulsy elektryczne w mózgu. Gdy zasypiasz, wyłącza się twoja kora przedczołowa, czyli ta część mózgu, która odpowiada za podejmowanie decyzji i oceny moralne. Głęboko pod jej zwojami, blisko samego centrum, znajdują się ośrodki zarządzające pierwotnymi, kluczowymi dla przeżycia zachowaniami, takimi jak walka albo ucieczka, jedzenie i oczywiście seks.
Co ciekawe tuż obok tych ośrodków mieści się część mózgu odpowiadająca za sen i czuwanie. Jak łatwo przewidzieć stąd właśnie cały kłopot. Wystarczy gwałtowne zakłócenie snu, by elektryczny sygnał w mózgu, osoby cierpiącej na seksomnię, pomylił drogę i zamiast nakazać przebudzenie, powodował ochotę na seks.
Wiedzieć jak do tego dochodzi to jedno, ale zrozumieć, co dokładnie wywołuje takie zachowania, to zupełnie inna rzecz. Tu nauka nie daje rady. Potrzebne są dalsze badania, by dowieść, czy seksomnia jest warunkowana przez np. geny albo płeć. Jak na razie wiemy tylko, co może bezpośrednio wywoływać epizody.
Oprócz skłonności do somnambulizmu, lęków nocnych, czy innych zaburzeń snu, są jeszcze trzy czynniki, które zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia seksomnii. Po pierwsze, niedobór snu. Masz zdecydowanie większe szanse na to, że zapadniesz w bardzo głęboki sen, po czym zostaniesz z niego gwałtownie obudzony, jeśli za mało sypiasz. Po drugie, alkohol, który należy do głównych przyczyn poszarpanego, zakłócanego snu. Po trzecie, stres, bez wątpienia najtrudniejszy do uniknięcia z całej trójki czynników. Jednak gdyby udało mi się nad nimi zapanować, mógłbym w gruncie rzeczy poskromić moją seksomnię.
Po zakończonych badaniach snu mój lekarz przepisał mi na próbę Klonopin, środek uspokajający o działaniu przeciwlękowym, skuteczny w terapii 70% przypadków seksomnii. Nie zacząłem go brać. Zawsze z nieufnością podchodzę do leków na receptę, a już zwłaszcza do środków uspokajających, które nie wiadomo jak długo musiałbym codziennie przyjmować. Poza tym tuż przed zażyciem zgooglowałem Klonopin i szeroki wybór szczegółowych opisów jego działania do reszty mnie zniechęcił. Co prawda wielu osobom leki tego typu naprawdę pomagają, ja jednak wybrałem inną drogę.
Zamiast sięgać po pigułki, wygospodarowałem trochę czasu na medytację i ćwiczenia, by uporać się ze stresem. Na drinki pozwalałem sobie tylko na spotkaniach towarzyskich, ograniczając w ten sposób dzienne spożycie alkoholu. Starałem się też, jak mogłem, by co noc przesypiać zalecane siedem do ośmiu godzin. Następnie skontrolowałem swoją higienę snu, która jest wymyślnym określeniem na to, jak spokojne i wolne od technologii jest miejsce, w którym śpisz. Pozbyłem się telefonu z sypialni, ale z telewizorem trudniej było mi się rozstać. Najwyraźniej sam robię postępy w tempie rozwoju badań nad seksomnią.

Photo: Shutterstock
Od czasu, gdy napisałem, że zdiagnozowano u mnie seksomnię, minął rok i cztery miesiące. Epizody, które w tym czasie mi się przytrafiły, mogę policzyć na palcach jednej ręki. I chociaż coraz lepiej idzie mi zapobieganie im, moja reakcja na te dość rzadkie ataki choroby gruntownie się zmieniła.
Może to dlatego, że podczas pisania pierwszego artykułu tak dużo dowiedziałem się o seksomnii? Od tamtej pory po wystąpieniu epizodu czuję coś nowego: wstyd. Wiem, że to wszystko przez błędy na łączach, gdzieś głęboko w okablowaniu mojego mózgu. Na jawie bez problemu rozróżniam właściwe zachowanie od niewłaściwego. Zdaję sobie sprawę, że nigdy nie będę w stanie zapobiegać temu ze stuprocentową skutecznością. Wiem też, że żaden z moich epizodów nie wiązał się z agresją czy przemocą. Wciąż jednak jest w tym coś głęboko żenującego, w tych wszystkich sprawach sądowych i oskarżeniach o napaści seksualne, w tym, że mi też mogłoby się coś takiego przydarzyć.
Bo chociaż razem z żoną i przyjaciółmi mogliśmy się śmiać z mojej przypadłości, to wielu osobom mającym do czynienia z deklarowaną seksomnią nie jest do śmiechu. Do sądów na jej podstawie wnoszone są apelacje w sprawach o gwałt, co rodzi wiele trudnych pytań i ustanawia potencjalnie niebezpieczne precedensy.
Niestety, dopóki nauka nie dostarczy nowych danych, ludzie będą dowiadywać się o seksomnii najprawdopodobniej właśnie w takim kontekście.
More
From VICE
-

-

The Apple Watch Ultra 3, because there aren't pics of a rumored, unreleased Ultra 4 yet. – Credit: Apple -

Bruce Willis -

Nickelodeon