Niewątpliwie są najpopularniejszym szwedzkim składem hip hopowym na świecie. Początki Looptroop Rockers sięgają jeszcze w 1992 roku. Teraz wychodzi ich ostatnie dzieło „Naked Swedes”, krążek będący ich spojrzeniem na siebie, ale też na cały szwedzki naród. Podczas naszej rozmowy zabrali mnie w podróż do początków swojej działalności, poprzez czasy obecne, ku nieznanej przyszłości.
VICE: Zacznijmy od początku, jak się poznaliście?
Embee: Kiedy miałem 14 lat poznałem Promoe w szkole. Wtedy zaczęliśmy na chacie.robić swoje demo. Cosmic dołączył do nas w 1992 roku, dzięki wspólnym znajomych. Supreme był dobrym ziomkiem, z którym trzymaliśmy się na imprezach. Kiedy dowiedzieliśmy się jaki z niego niesamowicie utalentowany raper, w 1995 roku stał się częścią grupy.
Videos by VICE
Co robiłeś zanim zająłeś się tworzeniem muzyki?
Embee: Kręciłem się po placach zabaw i uczyłem się chodzić, potem zacząłem przedszkole. Robienie muzyki towarzyszyło mi przez cale życie. Wyjątkiem było kilka miesięcy w 1997 roku, kiedy pracowałem jako sprzedawca, ale nawet wtedy nagrywałem muzę. Supreme przez jakiś czas uczył się szkole artystycznej, Cosmic pracował z dziećmi, a Promoe studiował filmografię.

Zdjęcia
David Einar
Pamiętacie swój pierwszy, największy przełom? Co to było?
Embee: Dla mnie największą rzeczą był pierwszy raz, kiedy usłyszałem jeden z naszych wczesnych kawałków w ogólnokrajowej rozgłośni radiowej. Puścili to w trakcie audycji Hip Hop i Soul, nazywającej się Soul Corner, która nadal istnieje i nadaje bez przerwy od 1977 roku. Drugim takim momentem był nasz pierwszy duży występ poza Szwecją w 1996 roku, w mieście Stade, nieopodal Hamburga.
Jak opiszecie swój ostatni album?
Promoe: Słychać w tym wyraźną nutę Looptroop i Embee, ale z kierunkiem w przyszłość. Krążek Jest bardzo rytmiczny i kryje w sobie wiele nastrojów, od mroku i dystopii (jak np. w “The Machine”), po szczęście i nadzieje (jak w przypadku “Slippin”). Lirycznie obrazuje Szwecję. Niby jesteśmy neutralną, pokojową i solidarną społecznością, ale w kartach historii mamy na swoim koncie biologię rasową, a obecnie jesteśmy drugim co do wielkości na świece krajem, zajmującym się eksporterem broni w przeliczeniu na mieszkańca. Jak to na nas oddziałuje i jaki ma wpływ fakt, że zamiast sprostać faktom, wolimy opierać się na utartych kłamstwach?
Stąd nazwa „Nadzy Szwedzi“?
Supreme: Kilka lat temu robiliśmy trasę po USA, otwierając występy dla CunninLynguists. To była wycieczka przez całe Stany, która trwała kilka tygodni. Ponieważ nasze występy były pierwszymi podczas wieczoru, zawsze zmienialiśmy nasze przepocone ciuchy w chwili, kiedy na miejsce przyjeżdżała główna gwiazda. W zasadzie więc, każdej nocy wchodzili do garderoby pełnej nagich Szwedów. Dlatego później kiedy tylko mieli okazję, robili sobie z nas jaja, nazywając nas “nagimi Szwedami”. Jakoś to do nas przylgnęło i od tamtej pory nadal mamy z tego bekę. Jednocześnie poczuliśmy, że to może być fajny tytuł na piosenkę, a kiedy już zaczęliśmy nad nią pracować, zrozumieliśmy, że to też świetny tytuł na cały album. Tak jak Promoe powiedział wcześniej, chodzi o zobrazowanie wizerunku – zarówno naszego, jak i całego kraju, z którego pochodzimy.
Zdjęcia David Einar
Czym ten krążek różni się od poprzednich?
Promoe: To trudne pytanie. Znajdziesz paralele między “Sea of Death” i “Fort Europa” lub “Illegal” oraz “Long Arm of the Law”, ale te utwory nie brzmią podobnie. Może odpowiedź leży w cytacie z kawałka “Naked Swedes”:… “but I’m taking it off/ I don’t care anymore if it’s making me soft./ I don’t care anymore if I don’t make it in New York/ cos I don’t make it anywhere if I’m faking it all”. Straciliśmy zainteresowanie konkurowaniem w rapie o to, kto jest najlepszym – my chcemy po prostu być sobą. To jednak nic nowego, bo ten proces zaczął się już 12-15 lat temu, wraz z pierwszymi płytami – tyle, że z każdym krążkiem dowiadywaliśmy się o sobie czegoś więcej, prawdy kim jesteśmy. To jest ta rzecz, która zmienia się z każdym albumem. Nie jesteśmy tacy sami, jak za czasów, kiedy powstawały “Struggle Continues” lub “Good Things”.
Zdjęcia David Einar
Co was inspiruje?
Supreme: Kiedy ludzie mówią o inspiracjach, w pierwszej chwili na myśl przychodzą miłe i spokojne rzeczy. Ja jednak wierzę, że czerpać też można z gniewu i frustracji oraz potrzeby poradzenia sobie ze zjebanymi aspektami bycia człowiekiem w dzisiejszych czasach. To dotyczy osobistych spraw, ale może też brać się z oglądania wiadomości lub słuchania codziennych przeżyć innych osób. Dla przykładu, widzę za dużo moich znajomych, którzy stają się ofiarami rasizmu. Słyszę za dużo historii o kobietach, które maltretowano tylko dlatego, że są kobietami. Jednak nadal potrafię też brać dużo z pozytywnych spraw, jak spędzenie czasu z chłopakami z kapeli, słuchając tego co robią i debatując na przeróżne tematy. Ponieważ jesteśmy składem od tak dawna, ufamy sobie wzajemnie i czuję, że przez wymianę poglądów chociaż moje argumenty ulegają wyostrzeniu, czasem potrafię też zmienić swoje spojrzenie na świat.
Co jest największą siłą muzyki?
Supreme: Myślę, że jej moc kontrolowania naszych emocji.
Opiszcie swoje ostatnie 30 minut przed wyjściem na scenę?
Cosmic: Promoe czyni dla siebie swój cytrynowo-imbirowy napar, Embee i Supreme przygotowują jakieś inne (alkoholowe) drinki, a ja się chilluje i zmieniam ciuchy na występ. Zazwyczaj mamy już wtedy przygotowaną setlistę, ale czasem zdarza się nagłe olśnienie “oh, przecież dzisiaj gramy we Wrocławiu i publiczność najprawdopodobniej nie zna szwedzkiego”, w takich momentach dokonujemy zmian na ostatnią chwilę. Po za tym, po prostu staramy się skupić i zbudować odpowiedni aurę.
Gdzie widzicie siebie za 5 lat?
Cosmic: Prawdopodobnie nadal będziemy tworzyć muzykę i jeździć w trasy, ale z drugiej strony przez pięć lat wiele może się zmienić. Ja już niczego nie biorę za pewnik.
More
From VICE
-

Robin Williams (Photo by Sonia Moskowitz/Images/Getty Images) -

(Photo by Jim WATSON / AFP via Getty Images) -

Seinfeld (Photo by FILES/AFP via Getty Images)
