Zrobiło się właśnie głośno o świetnym remake’u Maniaka w reżyserii Francka Khalfouna, czyż więc nie jest to świetną okazją, by zrobić przegląd przeróbek ikonicznych tytułów, które wyszły, powiedzmy sobie, nie najlepiej?
Oto nasz wybór: dziesiątka absolutnie najgorszych remake’ów klasycznych horrorów, okrywająca hańbą srebrny ekran.
Videos by VICE
Mgła (Rupert Wainwright, 2005)
Pierwszym błędem Mgły było to, że jej targetem jest nastoletnia widownia. Reżyser Rupert Wainwright postanowił spieprzyć tradycję kameralnego oryginału Carpentera z 1980 i udało mu się to śpiewająco. Filmowi z 2005 brakuje nastroju i powodów, żeby się bać, co w przypadku czegoś, co w zamyśle miało być horrorem, jest tak absurdalne, że można to poczytać za afront. Można by powiedzieć, że jedyną dobrą rzeczą w tym wszystkim jest to, że Carpenter dostał kasę za sprzedaż praw autorskich. Amerykański maestro makabry może czerpać też otuchę z faktu, że większość fanów zapomni o istnieniu wersji Wainwrighta i po prostu będzie oglądało oryginał. On, który się śmieje ostatni, będzie się śmiać najdłużej.
Pozwól mi wejść (Matt Reeves, 2010)

Pod pretekstem, że Amerykanie nie lubią zagranicznych filmów i czytania napisów, Matt Reeves nakręcił absolutnie zbędną wersję mistrzowskiej opowieści o wampirach autorstwa Tomasa Alfredsona (w Polsce – pod tym samym tytułem). Aktorka Chloe Moretz ma w zamyśle, jak się wydaje, osobistą vendettę na klasycznych horrorach, jako że gra też słynną dziwaczkę Carrie obdarzoną zdolnościami telekinetycznymi (co będziemy mieli okazję zobaczyć już w tym roku).
Dark Water – Fatum (Walter Salles, 2005)

Film Waltera Sallesa wyleczy was z bezsenności, to gwarantowane.
Omen (John Moore, 2006)

Właśnie John Moore, efekciarski reżyser, który niedawno schrzanił Szklaną pułapkę, został wybrany, by zepsuć satanistyczny horror Richarda Donnera (1976). Rzecz jasna, nie trzeba dodawać, że to kompletna pomyłka, lecz fanów filmów kultowych może ucieszyć niewielka rola Giovanniego Lombardo jako watykańskiego księdza. I to wszystko, niczego więcej już tu nie znajdziecie.
Najeźdźcy z Marsa (Tobe Hooper, 1986)

Zakończymy nasz przegląd remake’iem Tobe’iego Hoopera, Najeźdźcami z Marsa (1986), by udowodnić, że nawet wielcy tego świata mogą paść ofiarą niezwykle złośliwej choroby o nazwie remakeitis.
Perełka sci-fi Williama Camerona Menziesa z 1950 była kameralnym, nastrojowym filmem, podczas gdy Hooper wprowadził sensacyjne, nie tak znów specjalne efekty i dziwaczny ton, co spowodowało katastrofę. Teksański reżyser najwyraźniej nie wyciągnął z tego wniosków, gdyż w 2004 nakręcił Krwawą masakrę w Hollywood na podstawie slashera z 1978, co z wyrozumiałością nazwano jego powrotem do formy. A niesłusznie.
więcej najgorszych remaków horrorów znajdziecie na Grolsh Film Works
More
From VICE
-

-

The Apple Watch Ultra 3, because there aren't pics of a rumored, unreleased Ultra 4 yet. – Credit: Apple -

Bruce Willis -

Nickelodeon