Wilcze Jagody wyłaniają się z leśnej mgły. Zespół powstawał jesienią 2015 roku na warszawskim Mokotowie, a w czerwcu 2016 wypuścił pierwsze demo nagrane w przepełnionym wiosennym światłem pokoju w domu na Zaciszu.
Nela Gzowska Ania Włodarczyk i Zosia Hołubowska – prywatnie bliskie koleżanki – na scenie łączą miłość do synth popu, alternatywnego rocka spod znaku shoegaze i brzmienia wschodnich lat 80. Ich muzyka tętni energią dziewczyńskich queerowych kapel i wyraźnie nawiązuje do podejścia “do it yourself”. Wilcze Jagody to trzy różne żywioły: pulsujący bas, oniryczna gitara, i słodkawe klawisze. To wokalne pejzaże o załamanych sercach, ale i miłosnym zapomnieniu czy erotycznym wyzwoleniu.
Videos by VICE
Synth dream pop albo feminizm w rytmie vintage, jak same siebie określają. Wilcze Jagody mają za sobą koncerty na warszawskich scenach, a także występ podczas Festiwalu Kobieca Transmissja. Od września 2016 przygotowują debiutancką płytę. Poniżej znajdziecie krótki wywiad z artystkami.
Noisey: Czy współczesna polska obyczajowość nadal jest zbyt purytańska, ograniczająca kobiety?
Wilcze Jagody: Opa, z grubej rury! Nie tylko polskie i nie tylko obyczajowość. I nie tylko kobiety. Osoby niebinarne, queerowe, w jakim sensie mężczyzn też. Ograniczające jest przede wszystkim myślenie w kategoriach 0-1 i zmuszanie osób, żeby się do tych kategorii podporządkowywały, zachowywały w jakiś konkretny sposób. Żeby od tego zależała ich wartość czy możliwości organizowania sobie bezpiecznego i satysfakcjonującego życia. Te relacje władzy są o wiele bardziej złożone, połączone z innymi czynnikami i ciągle uczymy się jak je rozumieć i na nie wpływać.
Jak muzyka jako medium może otwierać umysły w kontrze do tego obyczajowego rygoryzmu? W jaki sposób może wpływać na wspomniane przez was “relacje władzy”?
Nas przede wszystkim interesuje tworzenie alternatywy. To, że jesteśmy instrumentalistkami bez formalnego wykształcenia, że wszystko robimy same, razem i tak jak chcemy. Że piszemy szczere teksty, o tym co nas dotyczy i porusza. To dla nas oznacza feminizm, narzędzia żeby być silne, bezpieczne twórcze, aktywne i różne.
Dziś premiera klipu do “Jabłek”, bardzo zmysłowego i pociągającego przy całej swej prostocie. To wpisuje się w waszą filozofię DIY, prawda?
Tak, DIY jest dla nas bardzo pociągające.
Opowiedzcie w skrócie czego możemy oczekiwać po waszym nadchodzącym debiucie i kiedy możemy się go spodziewać.
Mamy nadzieję, że uda nam się wydać płytę w tym roku. Do lata na pewno skończymy drugą, bardziej profesjonalnie brzmiącą demówkę. Większość partii jest już nagrana i eksperymentujemy z mixem. Nagranie i zrealizowanie wszystkiego własnym sumptem to nie lada wyzwanie, kiedy na głowie ma się jeszcze etat, doktorat, miłości, psa i kota. Do podziału między nas trzy. A usłyszeć będzie można pulsujący bas, dużo rozmarzonych gitarowych melodii, synth popowy klawisz i przede wszystkim harmonie, harmonie, harmonie, zbudowane na naszych historiach i na naszej przyjaźni. Ponieważ inspirujemy się różnoraką muzyką, mam nadzieję, że uda nam się przekazać i melancholię i drapieżność. No i seks.
Gdzie i kiedy będziemy mogli przyjrzeć się wystawie muzycznych pejzaży o złamanych sercach, miłosnym zapomnieniu i erotycznym wyzwoleniu?
22.05 w warszawskich Chmurach razem z izraelskim Vaadat Charigim. Zosi mama też będzie.
More
From VICE
-

Robin Williams (Photo by Sonia Moskowitz/Images/Getty Images) -

(Photo by Jim WATSON / AFP via Getty Images) -

Seinfeld (Photo by FILES/AFP via Getty Images)
