
Tych dwoje to właściwie nie współlokatorzy. Łączą ich tylko parkietowe macanki. Fot. Tshepo Mokoena
Prawie połowa młodych Polaków mieszka z rodzicami. Niechętnie opuszczamy rodzinne gniazdo, a rynek nieruchomości nie zachęca. Jakby tego było mało, każdy kto miał okazje współdzielić mieszkanie z innymi wie, z czym to się wiąże: podkradanie jedzenia z lodówki, kłótnie o to, kto sprząta łazienkę, zawalony zlew i spotaniczna imprezka współlokatorów w kuchni akurat tego dnia, kiedy postanawiasz się wyspać.
Wspólne wynajmowanie mieszkania ma swoje mroczne strony. Jednak kiedy dzielisz z kimś przestrzeń życiową, nie sposób nie nawiązać bliższej znajomości. Czasem nawet bardzo bliskiej. W końcu dwa (lub więcej) młode, buzujące hormonami ciała na niewielkiej przestrzeni aż proszą się o coś więcej. Jednak czy romans ze współlokatorem to na pewno taki świetny pomysł? Rozmawialiśmy z kilkoma osobami, które zeszły na tę zdradliwą, ścieżkę otwierając bramy do piekieł.
Videos by VICE
Tom
22 lata
Student Wzornictwa
VICE: Powiedziałeś mi, że przydarzył ci się kiedyś romans ze współlokatorką. Opowiedz mi tę historię.
Tom Paton: Wprowadziłem się do jednego domu na pierwszym roku, razem z trzema dziewczynami i czterema innymi chłopakami. Zaraz przed świętami zacząłem sypiać z jedną z nich, Georgią. Oboje byliśmy zgodni co do tego, że utrzymamy to w tajemnicy, ale już następnego dnia ona opowiedziała o tym naszej innej współlokatorce. W każdym razie, trwało to około roku.
Jak to wpływa na życie domowe?
Co ciekawe, kiedy się wprowadziliśmy, jeden koleś, który też tam mieszkał naprawdę się na nią napalił. Miałem jednak przeczucie, że ona chciała mnie, ale nie wykonałem żadnego ruchu, bo to by go wkurwiło. Któregoś razu ja i on pokłóciliśmy się, więc pomyślałem: “Pierdolę, wchodzę w to.” Tamten koleś już więcej się do mnie nie odezwał.
Przejmowało cię to wtedy?
Straciłem znajomego, ale szczerze mówiąc on nie był wcale takim fajnym gościem. Ale jeśli chodzi o to jak to działa w domu, każdy wie, że koniec końców i tak nikt nie wyciągnie z takiej sytuacji wniosków. Jedyną trudną dla mnie rzeczą było to, że za każdym razem kiedy chciałem przyprowadzić jakąś lasię, wiedziałem, że Georgia jest w domu.

Tom (drugi z prawej) ze swoją jakby eks, Georgią. Fot. Tom Paton
Czy myślisz, że ją to obchodziło?
Nie chciałem jej zranić, nawet jeśli była w pobliżu i twierdziła, że jej to nie obchodzi. To sprawiło, że stałem się leniwy. Przestałem się rozglądać i przestałem dbać o siebie. Wiedziałeś o tym, że kiedy czujesz się komfortowo w czyimś towarzystwie, przestajesz się kąpać i golić? Za bardzo się wyluzowałem i nie zamierzałem tworzyć niczego stałego. Czułem się jakbym był w związku, chociaż w rzeczywistości w nim nie byłem.
Czego cię nauczyła ta sytuacja?
Zaczęło sprawiać mi trudność ponowne obcowanie z dziewczynami, ponieważ z reguły jestem słabym przyjacielem, chyba chodzi o seks. Dodatkowo, wiele dziewczyn bywa strasznymi brudaskami, co aż tak mi nie przeszkadza – chociaż sprawiło mi ogromną trudność poproszenie Georgii, żeby zadbała o swoją higienę w czasach, kiedy się pieprzyliśmy.
Georgia
21 lat
Studentka geografii i geologii
VICE: Opowiedz o swoim pierwszym spotkaniu z Tomem
Georgia Farman: Oglądaliśmy razem film w jego pokoju – było tam jego pozostałych czterech współlokatorów. Stopniowo zaczęli się ulatniać do swoich łóżek i w końcu zostaliśmy sami. Powiedziałam, że już późno i… nie wróciłam do siebie. I wtedy to się stało.
Jak to, że sypialiście z Tomem wpłynęło na życie domowe?
Nie miało to na nie zbyt wielkiego wpływu. Nikt się tego nie spodziewał – ja też nie –więc następnego dnia po prostu powiedziałam moim współlokatorom: „Mój Boże, to i to wydarzyło się zeszłej nocy, o co kurwa chodzi?!”. A wtedy stopniowo, każdy z nich zaczął uważać to za żart i trochę się z tego śmiać. Ale prawde mówiąc, nikt zbytnio nie śmiał się z Toma, ponieważ w pewnym sensie był on przywódcą grupy chłopców, z którymi mieszkaliśmy i każdy wstawiał się za jego opinią.
Piszemy nie tylko o seksie. Polub fanpage VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco
W jakim stopniu publicznie okazywaliście sobie uczucia?
Spotkaliśmy się z innymi, trochę kiedy wychodziliśmy razem, ale na pewno nie w domu – raczej działo się to w klubie czy na parkiecie. Dobrze się żyło z myślą, że pod koniec wieczoru wylądujemy razem w łózku. Fajne było też to, że nasi znajomi skumplowali się ze sobą.
Tom twierdził, że miało to na niego spory wpływ, ponieważ podczas tych nocnych wyjść nie rozglądał się za nikim innym. Jak było z tobą?
Teraz brzmi to dość obrzydliwie, ale kiedy jesteś pijany, takie rzeczy właściwie nie mają znaczenia. Mieszkaliśmy ze sobą, więc z reguły czułam się komfortowo – nie czułam potrzeby noszenia makijażu przez cały czas i tak dalej. To nie jest tak, że przestałam się myć i w ogóle, ale trudno mi powiedzieć, czy on wkładał jakiś wysiłek. Jak wspominałam, byliśmy zbyt pijanie, żeby się przejmować.
Ogólnie rzecz biorąc, uważasz, że ta sytuacja była w porządku?
Tak, Nie odczułam żadnych negatywnych stron. Myślę, ze oboje nadawaliśmy na tej samej fali, co nie zdarza się dziś często. Nie przejmowałam się tym co on robił i nie rozpatrywałam tego, czy robił coś z kimś innym. Nie tak to działało.
Co sądzisz o czułych słówkach w takich typach relacji?
Ja i Tom byliśmy w jakiś sposób na to otwarci kiedy piliśmy alkohol. Ale nie mogłabym powiedzieć, że kiedy miałam gorszy dzień to szłam z tym do niego. Mieliśmy kilka głębokich i znaczących rozmów, ale miały one miejsce tylko wtedy, gdy byliśmy czymś strasznie wkurzeni.
Simon
24 lata
Młodszy księgowy
VICE: Jak to się wszystko zaczęło?
Simon Purdy: Znałem tę dziewczynę przez cały ubiegły rok studiów, nazwijmy ją Alice. Poznaliśmy się dzięki wspólnemu znajomemu i zaczęliśmy widywać się częściej, kiedy dwie grupki naszych znajomych się połączyły. Zaczęliśmy poznawać się lepiej, choć w pierwszym momencie nic nie zaiskrzyło. Ona była dla mnie raczej jak kumpel, w większym stopniu niż inne dziewczyny.
Co się zmieniło?
Kiedy skończyliśmy studia i okazało się, że oboje mamy zamiar pracować w Londynie, sensowne wydawało się zamieszkanie razem. Ta myśl nad podekscytowała. Wynajęliśmy dwupokojowe mieszkanie i zaczęliśmy pracować. Oboje nie znaliśmy tam nikogo, a ciężko nam było poznać nowych znajomych, co sprawiło, że bardzo zbliżyliśmy się do siebie i zaczęliśmy szukać swojego towarzystwa. Napięcie rosło dopóki któregoś razu nie upiliśmy się kilkoma flaszkami w towarzystwie jedzenia na wynos. Tego wieczora skończyliśmy w łóżku uprawiając seks.
Miałeś kiedyś potrzebę zaangażowania się w związek z tą dziewczyną?
Myślę, że czasami tak. Coraz więcej się przytulaliśmy i tak dalej, ale nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Wydaje mi się, że rozmowa na ten temat wszystko by popsuła. Nie wydawało się też, żeby ona miała ochotę to jakoś nazywać, a odkąd zaczęliśmy dzielić razem mieszkanie, nie czuliśmy żadnego ciśnienia, żeby wyjaśniać to komukolwiek – nawet sobie nawzajem.

Przytulanki współlokatorów. Fot. Thsepo Mokoena
Jak długo to trwało zanim zaczęło się psuć?
Aspekt seksualny zaniknął po około siedmiu miesiącach. Sądzę, że zaczęło się psuć, kiedy nawiązaliśmy nowe przyjaźnie z ludźmi z pracy. Stałem się dziwnie zazdrosny, kiedy usłyszałem jak rozmawia z kumplem, zwłaszcza kiedy zaczęliśmy chodzić na drinka po pracy oddzielnie. Ale nigdy nie powiedziałem tego na głos, ponieważ między nami oficjalnie nic nie było. Więc po jakimś czasie, kiedy przestaliśmy uprawiać seks i wróciliśmy do wcześniejszych schematów dwóch indywidualności, które dzielą ze sobą jedynie kuchnię i łazienkę. Niedługo potem dziwacznie napomknęła mi że idzie na randkę z kimś z pracy. I to by było na tyle.
Jak się z tym poczułeś?
Miałem głowę na karku, bo wiedziałem że nie mam prawa być zazdrosny. Ale wydaje mi się, że wtedy czułem się dość samotny. Ona zostawała w domu tego typa często, ale nigdy nie przyprowadzała go do siebie. Wydaje mi się, że to było zamierzone działanie.
Jak teraz wygląda sytuacja?
Hmm, ona i ten koleś rozstali się w niefajnej atmosferze, chociaż sam nie jestem pewien jak dokładnie to wyglądało, skończyłem z tym i wziąłem się w garść. W tamtym czasie poznałem kogoś przez kolegów z pracy i teraz właściwie jesteśmy razem. Wciąż mieszkam z Alice, a nasza przyjaźń w pewnym sensie umocniła się. Nie jestem pewien czy będziemy przedłużać umowę na wspólne mieszkanie. Nie zrobiłbym czegoś podobnego nigdy więcej. Przyniosło to więcej szkody niż pożytku i nie sądzę by emocjonalne odcięcie się od tego było w ogóle możliwe.
Tłumaczenie: Joanna Durkalec
More
From VICE
-

Robin Williams (Photo by Sonia Moskowitz/Images/Getty Images) -

(Photo by Jim WATSON / AFP via Getty Images) -

Seinfeld (Photo by FILES/AFP via Getty Images)
