Śpiewasz pod prysznicem?

Podobno, żeby spienić tyle samo wody co kapiąc się w przeciętnej wannie, z kabinowej słuchawki woda powinna ściekać przez 19 minut. Nie ostudzonej, gorącej, mokrej wody. Stawia to kąpiel prysznicową w dużo korzystniejszej pozycji, niż pluskanie się z gumową kaczką w lekko powiększonej miednicy. Wanny już dawno są passe, pozostały dla tych pasywnych ciamciaramcia, którzy lubią stygnąć.  Z wiekiem, repertuar prysznicowych przyśpiewek zmienia się, tak jak zmienia się rozkład tkanki tłuszczowej na rosnącym ciele. Nie wypada już nucić, że mydło lubi zabawę, że wszystko umyje i siabada. Albo “myju, myju, chlastu, chlastu, nie mam rączek jedenastu”.

Co prawda Taio Cruz w refrenie “Hangover” śpiewa “I don’t ever ever want to grow up” z powodów czysto technicznych jest to niemożliwe. Na starość, kiedy pijesz z dnia na dzień, to nie ma nic bardziej dołującego niż poranna toaleta dzień po. Pełzające i ciekłe lustro oblepione pastą do zębów, jednostajne oświetlenie, które kiedy trzeba nie jest zbyt jasne i na odwrót – razi odbijając refleksy w zwierciadle. Chwytasz swoją fikuśną gąbkę, przez jakiś czas udając gwiazdę z MTV, zastanawiasz się dlaczego nie przepuścili cię z twoim głosem dalej w X-Factorze. Kiedy jednak zaczniesz krztusić się pochłoniętą pianą jak epileptyk, lepiej odłóż wyimaginowanego majka i zacznij zastanawiać się czy do właściwej czynności wybrać różowy czy mango. Dla zachowania równowagi, weź ten którego zostało więcej i pamiętaj: lewą ręką myjesz prawą część ciała i vice wersja. Lewa to ta, na której masz zegarek. Poczujesz się jak młody bóg, co i dla ciebie, i dla otoczenia może być.zbawienne.

Videos by VICE

Gdy jednak wszystko poszło zgodnie z planem poprzedniego dnia, ona została na noc, szef daje ci długo oczekiwany awans, bądź też obudziłeś się w dzień wolny od pracy i umysł wie, że możesz ten dzień przehulać. Radość wtenczas, podczas wizyty przy porannym laniu wody jest tak ogromna, że nie czujesz tego, jak bezwiednie zaczynasz śpiewać hymn U2, “Beautiful day”, nie zauważając tego, jaki błąd popełniasz. Umówmy się, że to zachowanie typu “za nastolatka nie miałem takich przygód, a szczęście sprzyja lepszym” i chęć urzeczywistnienia niezrealizowanego snu, więc połowa win zostaje przebaczona. Tak samo jak Bono zachwycający się całą wszechogarniającą materią, tak dla ciebie ten dzień jest wyjątkowy, nie pozwalasz mu umknąć, a nawet tak poważna sprawa jaką jest obmycie idzie jak po maśle. Tylko nie przyznawaj się nikomu

Postawą o tyle narcystyczną, co roszczeniową pod prysznicem prezentujesz śpiewając jeden z najbardziej znanych songów nieśmiertelnego Elvisa Presleya. Swoim dobrym humorem jesteś w stanie obdarować cały świat, a na początku przekonujesz samego siebie, że ta jedyna dobrze trafiła. Pomysł o wyciągnięciu zakurzonego akustyka z szafy zostaw lepiej na wieczorne serenady przy innej sposobności, bo przecież nabrudzisz w całej łazience, a seksowny jesteś i bez tego. Przekonaj pozorowanym nieskazitelnym głosikiem (Love me tender) jeszcze ją, że twoje miejsce jest w jej sercu, a marzenia o wielkiej, nieskończonej miłości się spełnią. Nie zapomnij tylko przy okazji tapirowania swojej grzywy i zaczesywania baków, że dwudniowy odór wcale nie robi z ciebie macho, a ciało prawdziwego kochanka o gołębim sercu jest czyste, gładkie i delikatne jak kaczuszka. Łyknie to, jak młody rekin wodę.

Strudzonemu po całodziennej harówie, czy też krwawicy przeznaczonej na gimnastykę, siłownie czy gałę z ziomkami na osiedlu (bieg na tramwaj nie liczy się), zimny prysznic należy się jak psu buda. Jak pies, to mięso, jak mięso to Slayer. Tym prostym łańcuchem myślowym wchodzimy pod prysznic spragnionego surowego mięsa prawdziwego mężczyzny, który przy szorowaniu nie przejmuje się zadraśnięciami i wylewami płynów ustrojowych z obolałego ciała. Z tym, że lepiej odpuścić nucenie “Raining Blood”, bo sąsiedzi uszy też mają, a z pewnością lepiej wyładowywać się otłukując rytmicznie co się da w kabinie, byle z głową. Systemu audio w łazience nie polecam, szybko się zalewa. Dla społeczeństwa będzie też lepiej, jeśli zabieg ablucji w takiej konfiguracji będziesz dokonywać sporadycznie. Pamiętaj tylko, że choć brud może i nie szkodzi, jednak sam nie odpada, jak twierdził sam prof. Werner (http://www.youtube.com/watch?v=YOP0-ruQx6Q). Rozkminy na temat higieny osobistej zostaw na sytuacje kryzysowe.

Kto wie, czego oczekiwał Izaac Newton, siedząc pamiętnego dnia pod jabłonią, gdy zacytował “eurekę”. Możliwe, że modlił się o złoty deszcz, możę formułował prawo stygnięcia, czy też dumał nad morskimi pływami. W każdym razie, od końca siedemnastego wieku, wszystko co spadało z góry zaczęło spadać na ziemię, a nie na odwrót jak do tego czasu. W epoce coraz większej higieny, większość pomysłów genialnych wynalazców znajduje początki pod prysznicem (typu woda po kąpieli trafiająca do zbiornika klozetu), gdzie znajduje się miejsce refleksji i ukojenia. Przyglądasz się wszystkiemu, nawet kapiącym kropelkom ze słuchawki. Przetwarzasz. Ludzkie myśli uduszone w oparach ukropu wypływają na zewnątrz z niezbadanego do tej pory obszaru umysłu, robimy coś pożytecznego dla świata, a przy okazji dokonujemy czyszczenia. Nie zapewniam, że nieba spadnie drogocenny opad, ale może w końcu zatamujesz cieknący wąż albo przykręcisz odpadające drzwi kabiny O, POMÓŻ! 

zobacz też:

Kąpielowe sceny filmowe
Polacy w swetrach

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.