Sun Kil Moon – Universal Themes

Zrobiłem to, zrobiłem tamto. Jechałem samochodem, minąłem dom, w którym umarł Robin Williams. Spotkałem się z kolegą perkusistą, miły chłopak, gadaliśmy o podróżach. Specyfikę tekstów Marka Kozeleka, lidera Sun Kil Moon – folkrockowego zespołu z San Francisco – określa się jako blogową. Że dużo słów, ale niewiele wartościowej treści? Kozelek nie chowa się za wymyślną metaforą, nie czaruje błyskotliwymi zwrotami akcji, pozostaje wierny surowej, bogatej w szczegóły narracji. Nie pozuje na poetę – pisze o życiu, trudnym, smutnym i niesprawiedliwym. Równie dobrze mógłby śpiewać newsy z lokalnej gazety. Zwykli ludzie, ich wielkie tragedie i wypływająca z nich uniwersalna prawda, że świat jest brzydkim miejscem. Bo jest.

Mimo że nowy album Sun Kil Moon Ameryki nie odkrywa, i tak mam słabość do realistycznej retoryki, którą operuje. Szkoda tylko że “Universal Themes” to płyta, której przy okazji trzeba trochę wybaczyć. Wydane niespełna dwa lata temu “Benji” ujmowało kompozytorską prostotą – minimalizmem folkowego brzmienia, komunikatywnością na poziomie, do którego “Universal Themes” się nawet nie zbliża.

Videos by VICE

To nie tyle formalnie trudniejsza, co zwyczajnie bełkotliwa płyta. Dzieje się więcej, ale te zbędne aranżacyjne naddatki, te niepotrzebne, zaburzające strukturę piosenki wtręty nic nie wnoszą. Natalia Kukulska jednak miała rację. Im więcej ciebie, tym mniej. Im bardziej Kozelek kombinuje, tym bardziej wytraca pierwiastek geniuszu, którego poważnym stężeniem odznaczało się “Benji”. To prawda, że większości współczesnych songwriterów nie stać na taką płytę jak “Universal Themes”. Ale Kozeleka stać na znacznie więcej.

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.