The Cairo Gang było działającą w latach 20. komórką brytyjskiego wywiadu (ang. Intelligence) rozpracowującą IRA. Liderowi muzycznego The Cairo Gang, Emmettowi Kelly można odmówić wszystkiego, ale z pewnością nie inteligencji właśnie. Na “Goes Missing” piekielnie inteligentnie udaje, że jego formacja to zapomniany jangle-popowy diament sprzed pięćdziesięciu lat.
O ile otwierający album “An Angel, a Wizard” brzmi jak nagranie “nawiązujące do”, to przy kolejnym numerze – “Be What You Are” – lądujemy gdzieś w momencie, kiedy Beatlesi powoli przestają skifflować, a The Byrds, The Who i Beach Boys kupują sobie podpatrzone w “A Hard Day’s Night” dwunastrostrunowe Rickenbackery i zaczynają uczyć się to cholerstwo obsługiwać. Wrażenie potęguje fakt, że odwołanie do tej tradycji nie opiera się tylko na brzmieniu gitar, ale również na sposobie w jaki Kelly montuje harmonie. Na dobrą sprawę “Goes Missing” można by przepchnąć jako zaginione w pomroku dziejów nagranie – momentami – The Hollies, a momentami Love. Nawet produkcja działa tu tak, żeby “2015” na kalendarzu nie było zbytnio widoczne.
Videos by VICE
Jednocześnie nie schodzą się do nas jak do waleriany wszystki puchate kotki z tej części siczy, bo w tekstach, pod muzyczną pasteliadą, panuje mrok, co się zowie, podlany w dodatku chłodnym cynizmem. Starczy przytoczyć dwuwers: “I saw you once throw yourself down some stairs/ just to avoid simply going downtown”. Trochę to podobne do tego, w jaki sposób jangle’ową tradycję z ciemniejszymi barwami mieszali w ejtisach R.E.M., a dekadę później reanimowało ją Guided by Voices.
Kelly’emu coraz mniej po drodze z americaną – choć przecież znany jest poza The Cairo Gang głównie ze współpracy z księciem folkowej nudy, czyli Willem Oldhamem – a coraz bliżej do British Invasion. Kalifornijski mods – grubo, co? Tym niemniej, słucha się tego maks przyzwoicie, bo piosenki są przecudne. Jest oczywiście “ale”. Skoro mamy takiego grania pod dostatkiem, czego pewnie dowiodłem dotychczasowym namecheckingiem, a możemy jeszcze zrobić sobie powtórkę z Velvetów & Nico, po co nagrywać coś w stylu “Goes Missing”? Bo droga ta raczej się nie rozwidla, a ściana niedaleko.
Nie zmienia to faktu, że słuchalność znakomita, doskonale podkreślona cwanym mieszaniem na zmianę: ballada-numer z kopem. No i przecież nie wszystko musi mieć pretensje do zmieniania świata…
More
From VICE
-

Robin Williams (Photo by Sonia Moskowitz/Images/Getty Images) -

(Photo by Jim WATSON / AFP via Getty Images) -

Seinfeld (Photo by FILES/AFP via Getty Images)
