Ten raport jest naszym corocznym podsumowaniem modowych trendów, które obowiązuje w danym czasie, w każdym kraju na Ziemi. No dobra, może nie w każdym, ale przynajmniej w kilku z tych, w których ulokowaliśmy siedziby swojej redakcji. To jeden z trzech artykułów, dotyczących podsumowania, systematycznie będą pojawiać się kolejne.

NIEMCY
Dzieci mody, w tym przypadku płci męskiej, z Berlina to prawdziwy popis. Wyglądają jak szalona ekipa fanów jedwabiu, której członkowie cofnęli się w czasie i odkryli Londyn lat 80 i panujące trendy fali new romantic. Chłopcy z Berlina pomyśleli sobie pewnie, że to najwyższy czas na ich renesans w stolicy Niemiec, a wyjątkowo dobrym pomysłem wydało im się zapewne dodanie do tego stylu sporej gej-domieszki. W wielkim skrócie obcisłe skórzane kaftaniki w przeróżnych kolorach, buty na obcasach i koturnach z ćwiekowanymi bonusami czy do połowy wygolone włosy, momentami w dość zaskakujących kolorach. Do tego obowiązkowo rozjaśnione brwi. W przypadku dziewczyn nie jest aż tak dziko i żeńskie dzieci mody wydają się troszkę łagodniejsze w swoich stylizacjach. Nie znaczy to jednak, że rezygnują z tego w czym Niemki najlepsze – styl ala Królowa Śniegu: futra, czerwone usta i paznokcie, a do tego suknie z lat 90’. Gucci I YSL szczególnie w cenie.

RPA
Każdy dzieciak mody wie co to dobry vintage, ale wierzcie, że Ci z RPA wiedzą to jeszcze lepiej. Tak jak w przypadku tych zajaranych muzyką, młodzi od mody kochają lata 90’ i z nich czerpią większość swoich inspiracji. Typowe afrykańskie wzory na koszulach, kurtkach i porteczkach to w RPA prawdziwy hit, tym bardziej kiedy połączy się je z czymś kolekcji Samanthy Constable, Suzaan Heyns czy innej lokalnej projektantki. Czarne dzieciaki dbają o fryzury hi-topowe, czyli afro rosnące bardziej do góry niż na boki, a dziewczyny szaleją na punkcie misternie przygotowanych, falujących kompozycji. Biali reprezentanci mody wolą ostre fryzury w stylu rockabilly, podczas gdy reprezentantki po prostu golą swoje głowy na łyso. Co do butów – vintage najeczki zdecydowanie są tu numerem jeden, jednak ze względu na szalone ceny jakie osiągają w lokalnych sklepach, dzieciaki często decydują sie na jakiś deskorolkowy obuw, dopełniający tego szalonego looku.

WIELKA BRYTANIA
Niestety dzieci mody z UK okazały się wyjątkowym rozczarowaniem i nie wprowadziły żadnych większych zmian do swoich outfitów (od ubiegłego roku). Wciąż króluje gejowska wersja Morticii Adams, czyli byle długie, byle dziwne i byle czarne, a do tego parę bonusowych odwróconych krzyżyków i jazda. A ja głupi myślałem, że w modzie chodzi o innowacyjność i świeżość. Jedyna nowość to akceptacja elementów sportowych i lansowanie pewnych klasyków mody brytyjskiej. Tak więc, wśród studentów mody i designu coraz częściej zaobserwować można połączenie czarnej klasycznej koszulki Ricka Owensa albo Damir Doma ze spodenkami baseballowymi Nike albo dresami z napisem Oxford.

SZWECJA
Nie wiemy czy to zaplanowana akcja, ale szwedzkie dzieciaki mody wprost kochają napędzać własną ekonomię, co oznacza uwielbienie dla marek jak Acne, Cheap Monday czy Local Firm. Studenci mody lubią też nosić ciuchy swojego własnego projektu. Tak jak ten gościu po lewej – torebka i to coś na górze to jego twory. Nieposłuszeństwo i wszystkie przejawy buntu, które podobno wywodzą się z kultury Gabber’owców, surowa estetyka północy z domieszką autodestrukcyjnych trendów, pasujących do bombera-samobójcy, wydają się być tu zasadniczą inspiracją. Jako najpopularniejsze gadżety łatwo tu zaobserwować małe, skórzane woreczki ACNE i czapeczki zimowe noszone o każdej porze dnia i nocy na samym czubku głowy – na krasnala.

AUSTRALIA
Obecność barów taco na każdym rogu w Melbourne, nie przeszła bez echa wśród studentów kierunków modowych. Łatwo można dostrzec te wszystkie wpływy w strojach inspirowanych wzornictwem południowoamerykańskim – pom-pomy i inne peruwiańskie patenty. Bogatsi często uderzają w znane, ekskluzywne marki, ale rozwiązaniem uważanym za znacznie ciekawsze jest wyszukiwanie lumpeksowych fatałaszków i przerabianie ich na swoje potrzeby. Na ulicach australijskich miast widzimy chłopaków w podartych jeansach i dziewczyny w uroczo postrzępionych kieckach. Musimy przyznać, że zdecydowanie bardzo nam to się wszystko podoba. Dzięki tym rozwiązaniom dziewczyny potrafią wyglądać tu jak panna po lewej, a chłopaki zbliżają się do granicy wyglądu “wcale o siebie nie dbam”.

HOLANDIA
Holenderskie modowe zajawkowiczki kochają new wave i rożne gotycko-buntownicze stylizacje. Czarna kredka rozmazana dookoła oczu jakby zajmował się tym Robert Smith – paralityk to tutaj kompletna normalka. Szczególnie jeśli połączysz to z aksamitnymi legginsami, koronkowym topem, masą ciężkiej do przeoczenia biżuterii, spódnicą-szatą i parą okularów podjebaną rasowemu zboczeńcowi. Jeszcze niedawno spódnica dłuższa niż kolano postrzegana była jako kompletne faux pas, dziś jednak, im dłużej tym lepiej. Nasza reprezentantka tutejszego świata mody – Aynouk – jest tego doskonałym przykładem. Musimy przyznać, że ona jest o level wyżej niż większość tutejszych dziewczyn, a swój sexy look dopracowała do perfekcji, która niemal uniemożliwia poruszanie.

WŁOCHY
Najwyraźniej włoskie dzieci mody miały już dość stereotypów, kreujących studentów projektowania na maniaków wymyślnych kreacji i świrów, myślących jedynie o kolejnym dodatku do vintage kolekcji. W tegorocznych lookach widzimy mocną inspirację polityką. Czas zimnej wojny dla Włochów nastał najwyraźniej właśnie teraz. Czasy rurek i za dużych kardiganów odeszły w zapomnienie, a drogie płaszcze z kolekcji Barbour czy Montgomery sprzeciwiałyby się z ideami proletariackimi, stąd schedę przejęły po nich zapinane kurtki w kolorach brązu czy szarości, a jedyne patenty na ożywienie całej kompozycji wydają się być skryte pod tymi nudnymi na oko kolorami i reprezentowane są przez kolorowe koszule czy t-shirty z jakimś afrykańskim wzorkiem.

USA
Jeśli chodzi o dziewczyny i chłopaków z Nowego Jorku to ciężko doszukać się tu konkretnych inspiracji bo mamy tego całą masę. Jedno jest pewne – amerykańskie dzieciaki mody nie mają nic przeciwko oszczędzaniu, więc zdecydowanie króluje vintage. Jeśli jednak jakaś część garderoby wyłamuje się z nurtu second-hand, to i tak warto upewnić się, że pochodzi z jakiegoś szalonego źródła, albo przynajmniej ogólna kompozycja jest kompletnym misz-maszem. Tak więc, idealny połączeniem wydaje się prosty t-shirt z jakiejś sportowej sieciówki, do tego kardiganik jakiegoś street brandu, na to tanio wyglądający (ale naprawdę kurewsko drogi) płaszcz dobrego domu mody i gówniany pasek za parę dolców np. z Kmartu czy Sears. Dziewczyny za to, skończyły z blond końcówkami, i teraz kochają się w grunge’owych stylizacjach i przybrudzonych odcieniach co daje nam połączenie Milli Jovovich z Piątego Elementu z Alabamą Whitman (Prawdziwy Romans).

RUMUNIA
Czasem ciężko tu namierzyć prawdziwe dzieci mody, w jakiś sposób potrafią nie rzucać się w oczy i dostosować swój look do otoczenia. Chłopaki noszą spodnie barwy bliżej nieokreślonej, ulubione trampki, eksploatowane aż do momentu kiedy odpadnie podeszwa, delikatnie przystrzyżone fryzurki i vintage kurtki z podwiniętymi rękawami. I czarne szaliki, no tak, wszędzie ich tu pełno. To co delikatnie wyróżnia ich od reszty społeczeństwa to kolorowe krawaty i koszule w dzikie wzory. Dziewczyny są trochę odważniejsze – legginsy w geometryczne wzory, druciane naszyjniki własnej roboty, babcine torby i do tego kurtki z wzorami w stylu Mondriana. Niestety lubią też te szerokie, zwariowane kwadraty. A warto wspomnieć, że nikt nie wygląda w nich dobrze.

MEKSYK
Szorty o podwyższonym stanie i bezrękawniki to hit wśród tutejszych modnych dziewczyn. Do tego buty inspirowane modą lat 60’, panującą wśród striptizerek, nie zaszkodzą też wystające skarpetki. W skrócie Françoise Hardy – wersja meksykańska. Duże i ekskluzywne marki są tu popularne, jednak dzieciaki starają się bardzo mieszać je z projektami znajomych czy lokalnymi designerami jak Maria Vogel czy ćwiekowanymi cudami z vintage sklepów jak Goodbye Folk.

CHINY
Chińskie fashionistki, mówiąc krótko, robią ze swoim wyglądem to na co tylko mają ochotę. Ta cała vintage era dotarła tu stosunkowo niedawno, więc ludzie wciąż eksperymentują i dopiero uczą się, że motocyklowe ciężkie buciory, zakolanówki w grochy, tweedowe szoty i odblaskowe kurtki z lat 80’ nie zawsze idą w parze i tworzą świetne zestawienie tylko dlatego, że można je opisać słowem ‘vintage’. W klubach można spotkać też wiele osób, dumnie noszących buty clowna czy maski gazowe. Zdarza się też sporo osób, które naprawdę wiedzą co robią, ale to w większości te, które zorientowały się już, że jedyne co pasuje tutaj w pełni to płaszczyki z lat 50’ i inne wynalazki dostępne w japońskich sklepach vintage.

DANIA
Dania wydaje się ignorować spuściznę świata bohemy i mody z najwyższej półki, a tutejsze dzieciaki robią po prostu to co fashioniści w każdym dużym, europejskim mieście. Atmosferę podgrzewają jedynie tak zwani gadedrenge – czyli uliczni chłopcy. Łączą oni koszule z kurtkami Henri Lloyd czy Pendleton, a do tego najtańsze z możliwych dresowych portek firm takich jak Fila. Dziewczyny, które bujają się w towarzystwie takich gości zazwyczaj ubierają się jakby grały na gitarze w The Slits, ale bardziej wydają się skłonne do smażenia jointów z Jane Birkin. W skrócie: motocyklowe, skórzane kurtki, masa panterki na czym się tylko da, dużo Dr. Martensa, krótkich szortów i od czasu do czasu jakieś futrzane płaszczysko.
More
From VICE
-

-

The Apple Watch Ultra 3, because there aren't pics of a rumored, unreleased Ultra 4 yet. – Credit: Apple -

Bruce Willis -

Nickelodeon