Troll, który podpalił Polskę

Zbigniew Stonoga / Facebook

Nigdy nie lubiłem Polski, ale Bóg musi nie lubić nas jeszcze bardziej, skoro zesłał na nas Stonogę. Zbigniewa Stonogę. Człowieka o rozkosznym uśmiechu i spojrzeniu dziewicy. Ten z zawodu tokarz, a zajęcia właściciel komisu samochodowego, jeszcze niedawno miał pół miliona fanów na Facebooku, ale – po tym jak wrzucił na swój profil 21 tomów tajnych akt z prokuratury – Facebook zdecydował się usunąć jego profil. Nic dziwnego. Wrzucanie tajnych dokumentów z pewnością nie jest zgodne z polityką społeczności faceboook, która stara się być przyjazna, tolerancyjna i współpracująca. Jednak co raz znalazło się w internecie, już na zawsze pozostanie w internecie – jak twierdzą niektórzy eksperci. Choć im nie wierzę, bo nigdy nie mogę znaleźć tego, co kiedyś gdzieś widziałem w internecie, a teraz jak na złość nigdzie tego nie ma.

Podobnie nie wiadomo, co takiego kompromitującego zawierają akta afery taśmowej ujawnione przez Zbigniewa Stonogę, że pani premier Kopacz zdecydowała się zwolnić czterech ministrów. Prawdopodobnie nic czego nie wiedzielibyśmy wcześniej. Jak na razie dowiedzieliśmy się jedynie, gdzie mieszka szef CBA, jakby naprawdę ujawnianie miejsca zamieszkania szefa polskich służb specjalnych było w interesie narodu, którym tam chętnie podciera sobie gębę popularny biznesmen. Zostało nam też ujawnione, że ponoć Dominika Kulczyk, córka jednego z najbogatszych Polaków, ruchała się ze swoim chłopakiem w VIP roomie restauracji „Sowa i przyjaciele”. Jakby naprawdę Polska racja stanu wymagała wiedzy, kto z kim gdzie się rucha.

Videos by VICE

Jebać policję, pomagać dzieciom, to bardzo chwytne hasła w Polsce

W ogóle „afera taśmowa” to jedna z najbardziej idiotycznych afer w polskiej historii. Skretyniały lud się nagle zorientował, że politycy jedzą kolacje za półtora tysiąca złotych (ale hej, łącznie z alkoholem, to raptem trzysta pięćdziesiąt euro, niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie był na takiej kolacji) i martwią się o losy kraju. Tego drugiego niestety lud nie zrozumiał, bo w efekcie ujawnienie nagrań rozmowy prezesa NBP Marka Belki z ministrem spraw wewnętrznych Bartłomiejem Sienkiewiczem, ten drugi został odwołany ze swojego stanowiska. Choć był to niewątpliwie jeden z najinteligentniejszych i najbardziej oddanych misji państwotwórczej polskich polityków. Choć był też człowiekiem biesiadnym. Ale jak to nie biesiadować, gdy dookoła syf i chaos?

Dymisja Sienkiewicza, który diagnozował, że państwo polskie istnieje tylko teoretycznie, tylko potwierdzała słuszność jego opinii. „To chuj, dupa i kamieni kupa“, mówił swojego czasu o rządowym programie Polskie Inwestycje Rozwojowe, a dziś już widzimy, że można odnieść te słowa do całości państwa polskiego, skoro może narzucać w nim ton taki podejrzany grubas jak Zbigniew Stonoga.

Przeczytaj, co o dymisjach w rządzie myślą polscy emigranci, i dlaczego mają je gdzieś.

W swojej karierze zręcznego przedsiębiorcy ma już ponoć ponad setkę spraw karnych, z których większość zakończyła się uniewinnieniem. Był oskarżany m.in. o fałszerstwa, wyłudzenia, zastraszanie, znieważanie funkcjonariuszy publicznych, a nawet pedofilię. Czyżby najbardziej prześladowany człowiek w Polsce? Niewykluczone. Miał podpaść żydokomunie, która – jak twierdzi – rządzi krajem, odkąd zajął się windykowaniem należności spółki Colloseum, która z kolei zajmowała się obrotem wierzytelnościami Skarbu Państwa. A robiła to tak sprawnie, że jej szefowie w efekcie po latach wylądowali z wieloletnimi wyrokami. Choć chyba i tak nie dość dużymi, zważywszy na setki milionów złotych, które zdefraudowali. Stonoga miał ponoć te pieniądze odzyskiwać od polityków, którzy dostali część z nich w postaci łapówek i dlatego zostać znienawidzonym przez komunistyczyną sitwę. Komunistyczna sitwa jednak nie wydaje się działać dość sprawnie, zważywyszy, że kolejne sprawy wytaczane przeciwko Stonodze są umarzane. Udało się go skazać jedynie za zrobienie 19 tysięcy złotych debetu na karcie kredytowej. To trochę jak aresztować Al Capone za oszustwa na podatkach. Wcześniej Stonoga miał jeszcze inny wyrok za wyłudzenie kredytu na 800 tys. złotych. Zastawem miał być wydrukowany w X wieku psałterz gregoriański. W banku jakoś nikt się nie zastanawiał, że druk wynaleziono dopiero w XV wieku.



Czy Stonoga jest cwaniakiem bez serca, zwykłym wariatem, pospolitym przestępcą, zręcznym politykiem, czy jeszcze kimś innym? Trudno tak naprawdę orzec. Niewątpliwie był uczniem jednego z bardziej szalonych polskich PR-owców Piotra Tymochowicza. Niewątpliwie udało mu się odwołać czterech ministrów z obecnego rządu. Tylko dlatego, że ujawnił tysiące stron akt, z których za bardzo nic nie wynika. W piątej minucie świadek słyszy, że ktoś się całuje w VIP roomie, potem przychodzą prostytutki i słuchać odgłosy seksu. Niestety pan Suski, którego odgłosy seksu słychać, nie jest posłem Suskim, więc nawet nie ma po co robić memów. Jeszcze nigdy takie nic nie zmieniło tak wiele w polskiej polityce. Ale nic nie dzieje się bezkarnie. Matka Stonogi dostała zawału, gdy po wyjściu z odwiedzin syna w więzieniu, została poddana przeszukaniu. Czy to wina nadgorliwych klawiszy, syna awanturnika, czy może słabego serca, raczej się nie dowiemy. Ale łatwo uwierzyć w żal i realną krzywdę biznesmena.

Wcześniej Stonodze udało się odwołać rzecznika policji Mariusza Sokołowskiego, którego rzekomy dług sprzedawał w internecie. Nieważne, że dług, jeśli w ogóle jakiś był, już dawno się przedawnił, Stonoga i tak sprzedał go 18 tys. osób, a zarobione pieniądze przekazał na dom dziecka. Jebać policję, pomagać dzieciom, to bardzo chwytne hasła w Polsce. Niestety razem z nimi idzie Ruch Narodowy, bo Stonoga wiarę ma już tylko w faszystowskich harcerzyków, czyli Krzyśka Boska i Artura Zawiszę. Wcześniej wiarę miał w jeszcze wielu innych prawaczków, ale szybko ją tracił. Ciągle ma ujawniać tajne nagrania postkomunistów, na razie ujawnił tylko prywatne numery wielu popularnych polskich dziennikarzy oraz kto się ruchał w VIP roomie „Sowa i przyjaciele”. Ale wszystko dla dobra Polski, którą tak bardzo kocha, że aż najwyraźniej gotów jest ją wydymać. Jaki kraj, taki Snowden.

Kamila Wojciechowska / Facebook

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.