TYPOWY MIREK – HANDLARZ PRZEDSIĘBIORCA VOL.10

Mój komis to moje królestwo. Nigdzie nie czuje się tak jak tutaj. Taka piękna jest przestrzeń. Zamykam i słyszę tylko klekot ropniaków oraz trzepotanie na wietrze ozdobnych chorągiewek co to je Krysia wycięła kiedyś na kształt trójkątów ze swojej starej garsonki. I nawet Ali sobie zamówił takie do siebie na placyk, bo był ostatnio ze swoją rodziną u nas w odwiedzinach i mu sie bardzo spodobały. Ali ma czterech synów. A jakie urwisy skurczybyki! Najstarszy syn Aliego Ali ma 12 lat, a później to kolejno 6 i 4,5. Najmłodszy syn (pół roczku)  nie nazywa się jednak Ali tylko Miras, co oznacza w ich języku bogatość, szczęście, płodność. To w podzięce tak nazwał za wieloletnią współprace. Ale co jak co, Ali o kobite to jest chyba bardzo zazdrosny bo ją całą w jakieś prześcieradło owinął. Jakby nie patrzeć, dobry chłopak. Wszystko załatwi. Jak ostatnio tanio części nie mogłem znaleźć do lekko pykniętej s-klasy co to ją od lekarza kupiłem to mi biurko swoje poświecił.

Ale powiem Wam tak szczerze, że bycie handlarzem ma swoje plusy dodatnie, no i oczywiście plusy ujemne. Chałupe postawiłem obok komisu tak że do roboty się nie spóźniam. A jak przyjdzie pisać umowę kupna sprzedaży to zapraszam gości wtedy do dużego pokoju u siebie. Problem pojawiał się na jesień-zime, kiedy na placu błota się robiło, a kupiecki mokasyn włazi potem mnie na dywany w salonie i na terakote w sieni. Problem rozwiązaliśmy ale, co ja miałem wtedy z Krysią. Jak ona mi potem suszyła głowę. Na szczęście na te okoliczność w ostatnim roku znaleźliśmy rozwiązanie, tak jak normalnie dla gości, tak również takiemu kupcowi co przychodzi na umowę, proponujemy kapcie i problem zażegnany. 

Videos by VICE

Dobrze jest mieć powiem Wam taką pedantke w domu, bo wszystko jest na swoim miejscu. Bo to raz ścierą dostałem przez plecy bo gdzieś porzuciłem ubranie i nie schowałem do szafy. Zanim poznałem Krysie to ja byłem bałaganiarz fest- wiadomo życie kawalerskie. A teraz to powiem Wam zrobiłem się podobny jak ona, nawet kalesony se w kancik złoże a  na przykład folii z telefonu to chyba jeszcze nigdy nie odklejałem, tak mi szkoda, w pokrowiec dodatkowo wkładam i jak nowy przez 3 lata. Młody potem podaje w ogłoszenia i sprzedaje jako nowy. Moja krew!

Jak żeśmy w dziewiędziesiątym czwatym wzięli na raty bordowego poloneza, to przez rok od nowości wożone były folie na fotelach. Aż się dziś dziwie że odpażyn nie dostałem w te upały na plecach hehe. Swoją drogą jaki ja byłem głupi żeby wtedy tego poldka brać, pamiętam żę cała kasa z książeczki poszła wówczas… 

Na ogrodzie to też wiadomo, byłem w Niemczech w dziewiędziesiątym drugim u Baera robiłem to wiem jak się szczyrze żywopłot. Tam też zakochałem się we figurkach ogrodowych i tak jakoś zaszczepiłem to na polskiej ziemi. Najwiecęj to czternastu upchałem do malucha.

Przyznam szczerze, pewnie nie uwierzycie ale to ja jako pierwszy we gminie miałem krasnala w ogrodzie. Oczywiście jak sąsiad Bogdan zobaczył to za tydzień też stała podobna u niego tylko ciut większa. To powiem Wam następnym razem dokupiłem sarenke. To ten za dwa tygodnie postawił i jelonka i bociana. No co on ma w tej krwi że wszystko musi mieć najlepsze. 

Dopiero jak na zamówienie robiłem ostatnio na miare taki śliczny wiatraczek co wode kręci w oczku, to chyba nie mógł dojść u kogo robiłem, bo ten tyle co delfina wstawił, ale szczerze to nie ładnie to wygląda.. i ludzie mówią że mój wiatrak dużo lepiej się prezentuje. Rywalizujemy tak od 30 lat i przyznam szczerze że ja też czasem się na to łapałem. Tego poloneza to niestety Bogdan miał pierwszy, jak zobaczyłem u niego pod bramą (bo przez miesiąc po odebraniu z Polmozbytu co niedziele wyjeżdżał i parkował przed ogrodzeniem dokładnie 11:40 wyjeżdzał żeby ludzie widzieli jak z sumy będą wracać) To kiedyś po złości mnie właśnie naszło, mówie Kryśka bierz książeczke jedziemy do PKO wypłacamy na czysto i jedziemy do polmozbytu po poloneza. 

Człowiek da się tak czasem podpuścić. I pomyśleć że w tych piniondzach ja dzisiaj bym miał ładnego passacika i jeszcze by zostało… Dzisiaj biznes mnie trochę nauczył żeby nie kierować się emocjami.

 
Thank for your puchase!
You have successfully purchased.