​W świecie Małych Miast

Chociaż Małe Miasta liczą sobie tylko dwie osoby, to wkraczając do ich świata można się poczuć, jak w wielkiej metropolii dźwięków i krętych alejek nietuzinkowego przekazu. Już jutro, w nakładzie Alkopoligamii, wychodzi debiutancka płyta Małe Miasta, tworu Mateusza i Mateusza – dwóch konstruktorów świeżego brzmienia na polskiej scenie hip hopu. Oto moja rozmowa z jednym z nich… 

VICE: Jakbyście się przedstawili?
​
Mateusz Holak/Małe Miasta: Mateusz Gudel jest animatorem, a ja jestem grafikiem, robiłem np. nowe płyty zespołów Happysad czy Wojtek Mazolewski Quinte. Oczywiście Małe Miasta to nie jest nasze pierwsze muzyczne doświadczenie, ani nawet producenckie.

Videos by VICE

To znaczy?
​
Mateusz od lat zajmuje się rapem, a ostatnio jako producent podpisał się pod ,,Ostatnim Sarmatą” Abla. Ja przez siedem lat, (tj. cztery płyty) tworzę muzykę, teksty i produkcje zespołu Kumka Olik. Nasze muzyczne działania stanowią podstawę do twórczości wizualnej – i na odwrót.

Kiedy powstały Małe Miasta?
​
Blisko rok temu. Razem z Mateuszem studiujemy na poznańskim Uniwersytecie Artystycznym i częstokroć widywaliśmy się na zajęciach. Nasz dialog muzyczny został sprowokowany nagraniem Abla. Wtedy to dowiedziałem się, że Gudel zajmuje się muzyką, a po pierwszych dwóch rozmowach ustaliliśmy, że prawdopodobnie znajdziemy wspólny język.

Jak otoczenie wpływa na Waszą twórczość, w jakim “środowisku” i okolicznościach najbardziej lubicie pracować?
​
Nasza współpraca zaczęła się wtedy, kiedy wymieniliśmy się skrawkami naszych pomysłów – Mateusz wysłał mi kilka loopów, a ja wysłałem mu moją produkcję. Pierwsze wspólne działania i próby odbyły się więc „na łączach”. Pracowaliśmy we własnych środowiskach i na osobnych monitorach. Oczywiście na pewnym etapie zaczęliśmy się spotykać i dopracowywać piosenki razem, jednak ta postmodernistyczna wersja współpracy zespołowej bardzo nam pomogła i nie skrępowała naszych indywidualnych zapędów. Myślę, że tłem naszego wspólnego języka jest to, że obydwaj pochodzimy z małych miast, mamy podobne ambicje i oczekiwania związane z wytworami kultury.
​

Co kryje się pod nazwą Małe Miasta, co ona dla Was oznacza?
​
Małe Miasta to właściwie rozwinięcie skrótu na który wpadliśmy na samym początku: MM (stąd też nazwa płyty). Skrót to pierwsze litery imion, a rozwinięcie to nawiązanie do kolejnego wspólnego czynnika który nas kształtował – pochodzimy z małych miast. Wynika z tego pewna wspólnota doświadczeń, która pozwala nam słoikom podobnie przyswajać część rzeczywistości.

Jak wygląda Wasz podział obowiązków w zespole?
​
Razem zajmujemy się produkowaniem piosenek. Nie mamy ustalonych ról i dajemy sobie pewną swobodę, która być może w przyszłości zaowocuje totalną woltą stylistyczną. Póki co wygląda to tak, że Mateusz Gudel rapuje, zajmuje się rytmem i ruchomymi obrazami zespołu. Ja zajmuje się śpiewaniem, warstwą melodyczną i grafiką statyczną.

Jakim gatunkiem muzycznym określilibyście graną przez siebie muzykę?
​
Nie doszliśmy do konsensusu w tej sprawie. Jesteśmy bardzo ciekawi do jakiej szuflady się zmieścimy. Sami w dosyć ogólny sposób rzucamy: elektronika, alternatywa, hip-hop. Dodajemy składniki i mieszamy mocno.

Jak trafiliście do Alkopoligamii? Opiszcie Waszą współpracę z wytwórnią, mieliście 100% wolności twórczej, czy pozwalaliście sobie na rady i sugestie?
​
Nasz kontakt z Alkopoligamią zaczął się od pomysłu zaproszenia Tego Typa na płytę. Dystans między nami skrócił Olaf Deriglasoff, którego znam z wojaży koncertowych, i który po przesłuchaniu materiału zgodził się wejść w rolę ambasadora. Oczywiście zadzwoniliśmy i wysłaliśmy piosenkę spakowaną w kopertę do Piotra Szmidta. Ku naszemu zdziwieniu, Piotr wszedł w tę sytuację w ciemno – bez żadnych hamulców i uprzedzeń. Nasze pierwsze piosenki po koleżeńsku wydawaliśmy poprzez Wytwórnię Krajową, nadal wspieramy się z ekipą WK, ale wspólnie uznaliśmy, że na cały album poszukamy wydawcy, który stuprocentowo siedzi w takiej muzyce. Wtedy też wpadliśmy na to, żeby wysłać materiał (gotowy w 90%) i swoją aplikację do Alkopoligamia.com. Aprobata Mesa na pewno wpłynęła na decyzję chłopaków, wszak jest w wytwórni dyrektorem muzycznym. Ale dopiero po kilku spotkaniach i spojrzeniach głęboko w oczy padło sakramentalne TAK z ich strony. Oczywiście mamy pełną niezależność twórczą, ale fakt, że możemy porozmawiać o naszych utworach w fazie kreacyjnej z takimi ludźmi jak: Witek, Mes, Stasiak czy Bartek Fifti daje nam satysfakcję z tej współpracy. Mamy od nich dużo wsparcia.
​

Jakie tematy poruszają Wasze teksty?
​
Jeden z naszych znajomych (pozdro Buszkers!) zauważył, że tłem naszych tekstów jest życie ludzi w korporacji – nazwał to korporapem. Większość tekstów po prostu opisuje sytuację w jakiej się znajdujemy, jak ,,Napięty grafik” czy ,,Małe Miasta”. Oczywiście są też odejścia od schematu: atawistyczne ,,Ciepło-zimno”, albo ironiczne ,,Rady”.

Kogo będzie można usłyszeć na Waszej płycie?
​
Na naszej płycie przede wszystkim słychać Małe Miasta – Mateusza x2. Za mastering odpowiada Noon. Za zwrotkę ,,Architektortury” Ten Typ Mes. Kobieca kwestia w “Ciepło-zimno” to Klaudia Szafrańska z XXANAXX. Rap w ,,Nienawidzę niezalu” to W.E.N.A. i Abel.

Jutro Wasz debiut, czujecie tremę, strach, radość – jakie emocje przeważają, dlaczego?
​
Czujemy dużą ekscytacje, bo jutro 500 osób dostanie naszą płytę i będziemy mogli zweryfikować czy nasz muzyką zadziała jak sonar. Jesteśmy bardzo zaskoczeni, że cały nakład sprzedał się w pre-orderze i bardzo życzylibyśmy sobie żeby te 500 osób, które nam zaufały, było ukontentowane. Najlepiej byłoby porozmawiać z nimi o tym np. na wiosennej trasie, którą mamy już z tyłu głowy.

Wasi ulubieni artyści, którzy inspirują Was do tworzenia ?
​
Myślę, że można by wymienić cały wachlarz: od Kanye Westa przez Becka, Davida Byrne’a po Tyler, the Creator. Jeśli chodzi o polskie teksty, to Piotr Schmidt (Mes) jest pewniakiem i punktem odniesienia.

Podajcie 3 rzeczy, jakie warto by zmienić na lepsze w schematach życia współczesnego człowieka – w małych i dużych miastach.
​
To bardzo duże wyzwanie, bo nie chcielibyśmy narzucać mentorskiego tonu. Wydaje mi się, że wystarczy żyć w zgodzie ze sobą i ze środowiskiem – oczywiście kuszący są dla nas insta-drwale z brodami i w koszulach Levis’a, ale może warto posłuchać i przytulić małomiasteczkowego cwaniaka albo poznańskiego sknerę, który w nas siedzi?

Sprawdźcie też Małe Miasta na ich ​stronie

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.