Na tytułowe pytanie można odpowiedzieć, że po prostu wystarczy być, a to w końcu nic trudnego, lecz bezrobocie to dla wielu wstydliwy temat, jak rzeżączka. Ale to też doskonały czas, by zmierzyć się z całą paletą strachów, przejechać palcami po wszystkich strunach czarnych myśli, wydobyć z siebie czysty akord bezsilności, nieczęsto ma się okazję, by aż tak poznać siebie.
Bezrobocie to trochę jak nurkowanie, im bliżej dna, tym ciemniej i zimniej, ale wiadomo, że się zdąży wypłynąć (zazwyczaj). Uwierzcie mi, traciłem pracę jakieś osiem razy, jestem jak Jacques z „Wielkiego Błękitu”, pieprzony homo delphinus i coś o byciu bez pracy wiem.
Videos by VICE
Przede wszystkim, by zaznać dobrodziejstw bezrobocia, trzeba pogodzić się z faktem pozostawania bez stałego zajęcia, nie oszukiwać wmawiając sobie i innym, że się ma „kilka obiecujących projektów na oku, ale za wcześnie by cokolwiek mówić, by nie zapeszyć”. No i zapomnieć całkiem o pośredniaku, to dla leszczy wierzących w nasze państwo, dużo lepiej się gra w rosyjską ruletkę z losem będąc nieubezpieczonym, a pracę w biedaszybach czy kebabie można samemu znaleźć.
Dobrze też postarać się od razu wydać całą wypłatę, o co w początkowej, euforycznej fazie bezrobocia, niezwykle łatwo („i tak nie lubiłem tej pracy, szef chuj, mało płacili”), używki w tym okresie smakują zadziornie, można się poczuć jak po maturze i snuć buńczuczne sny o potędze. Każde otwierane piwo mięknie w dłoni z sykiem „jeszcze im, kurwa, pokażę”, „założę własny biznes i wychujam ich z rynku”, „wrócimy razem z Olem”. No, ale czas leci, kaska leci, frustracja rośnie, a telefon milczy (poza tymi, od rosnącej rzeszy wierzycieli). I tu dopiero zaczyna się kac i nasz Wielki Błękit.
Dopiero w tej fazie można się wygodnie rozsiąść z wewnętrzną spiną i trzewiowym niepokojem, kiedy się już odda wszystkie modne gadżety i zabawki do lombardu, kiedy się pozbędzie bałwochwalczego kultu iPodów i smartfonów na allegro. Wtedy, w przerwach między śledzeniem ogłoszeń o pracę, zaczynają się długie dyskusje z gadającymi głowami w kanałach informacyjnych, z powtarzanym jak mantra „sądzę, że zamknij mordę, złodzieju”, z każdym dniem przekleństwa pęcznieją o kolejne piętra agresji i chęci mordu na politykach i bogatych biznesmenach. W końcu łapiemy się na tym, że sensownie brzmi już tylko Leszek Miller, Jezus Chrystus ma w sumie wiele wspólnego z Ikonowiczem, wszystkich bogatych powinno się opodatkować na rzecz biednych (czyli nas), Ferdek Kiepski nie jest już przaśnym cebulakiem, a radosnym sybarytą lumpenproletariatu, polskim Dude’m Lebowskim. Stwierdzamy, że da się przejsć całego Football Managera, czy Simsy, obejrzeć w całości „Gulczas, a jak myślisz” i przeczytać całego Dżeżdżona. Zapamiętuje się wszystkie trudne hasła z krzyżówek Technopolu, zna się rozkład pracy listonosza, inkasentów od wody, gazu i prądu, z okna można śledzić godziny pielgrzymek starych bab z siatami, szkolnej młodzieży i rozkład dnia osiedlowych lumpów. Bezrobocie jest pełne paradoksów, to świetny czas by założyć kapelę o nazwie Zimna Płyta i nakurwiać brudnego, antykapitalistycznego punka, ale jak, skoro zakurzony, kilka razy używany Fender zmienił właściciela za pomocą portalu aukcyjnego?
Bezrobocie to poezja codzienności, zachwyty godne Białoszewskiego nad niedostrzegalnymi kiedy indziej zjawiskami. Dowiadujemy się o sobie naprawdę dziwnych rzeczy, że porno da się obejrzeć bez wiecznego przewijania do końca, czy wygrywać pojedynki z własnym kotem na wpatrywanie się w oczy.
Stopniowa redukcja prowadzi do stanów katatonicznych, gdzie lektura Nietzschego na kacu przyprawia o stan przedzawałowy, więc jedyne co pozostaje, to co godzinę napić się czaju, zapalić połówkę papierosa w więzieniu własnych myśli.
I w najczarniejszej godzinie, kiedy brakuje tchu po dogaszonym pecie, kiedy ciśnienie głębi naszej beznadziei dzwoni w uszach, wówczas odzywa się telefon. Wypływamy zaczerpnąć oddechu.
Przeczytaj też:
Szczęściarze
Fajnego masz laptopa, chodźmy się ruchać!
Nie dajcie się złapać
More
From VICE
-

Robin Williams (Photo by Sonia Moskowitz/Images/Getty Images) -

(Photo by Jim WATSON / AFP via Getty Images) -

Seinfeld (Photo by FILES/AFP via Getty Images)
